Choć zaprezentowany 3 lata temu Hyundai Tucson wciąż wygląda świeżo i nowocześnie, to nadeszła pora jego liftingu. W końcu o hity sprzedaży trzeba dbać, szczególnie w obliczu premier groźnej konkurencji.

Jeszcze kilka lat temu mogło się wydawać, że postępujące z generacji na generację przenoszenie rozmaitych elementów sterowania samochodu na ekran doprowadzi wkrótce do niemal całkowitego wyginięcia fizycznych przełączników, jak w Tesli. Niektórzy byli tym zachwyceni, jednak częściej można było trafić na głosy krytyki, dotyczącej głównie słabej ergonomii takiego rozwiązania w przypadku częściej używanych, podstawowych elementów wyposażenia. Kto by pomyślał, że samochód to nie smartfon, i te same sposoby obsługi nie sprawdzą się równie dobrze?

Od niedawna jednak widać odwrotne dążenie. Producenci najwyraźniej słuchają krytyki użytkowników czy dziennikarzy i zamiast wstawiwszy ekran zawołać voilà, montują też garść przycisków czy pokręteł. Odświeżony Hyundai Tucson jest doskonałym przykładem tego wspaniałego trendu – część dotychczasowej dotykowej „klawiatury” zmieni się w fizyczne sterowanie. Ale, żeby nie było zbyt nudno, to przeciwnicy ekranów też będą mieli się do czego przyczepić – tych też jest więcej.

Działa – nie rusz, czyli jak Hyundai Tucson zmieni się z zewnątrz?

hyundai tucson 2020

Tak było…

Odważne i futurystyczne projekty często starzeją się znacznie szybciej, ale Hyundai nie zaserwował Tucsonowi rewolucji stylistycznej, a jedynie lekki retusz. Znana już z co drugiego parkingu, połamana linia zostaje na miejscu, podobnie jak ogólna koncepcja. Światła dzienne nadal będą stanowić wizualne rozszerzenie grilla, ale w sumie to po tym obszarze najłatwiej będzie odróżnić Tucsona po liftingu od tego sprzed.

Zamiast 5 świetlnych trójkątów na stronę będą 4 paski, a kształty wypełniające grill przejdą taką samą przemianę – i nie będą już ustawione w równą siatkę. W efekcie nowy Tucson wygląda trochę jak oparty na nim kompaktowy pickup Santa Cruz z amerykańskiego rynku. I tak, to są najwyraźniejsze zmiany – poza tym zderzaki stały się trochę bardziej kanciaste, ale można to obejrzeć tylko z przodu, bo Hyundai nie udostępnia żadnego zdjęcia z tyłu auta. Widać uznali, że tam to już zupełnie nic ciekawego się nie wydarzyło.

… a tak będzie. Niewielkie zmiany, ale da się je zauważyć bez lupy. Więcej kantów wpisuje się w ogólny styl ostatnich premier Hyundaia.

Przy okazji dygresja – ciekawa jest informacja wydana przez Hyundaia na temat tej premiery. W europejskim newsroomie producenta pojawiła się krótka notka pełna marketingowych pięknych słówek i zapewnień o bliżej nieokreślonych związkach modelu z Europą – typowo. Tymczasem na samym końcu widnieje notka „Wersja Hyundaia Tucsona widoczna na tych obrazach nie będzie dostępna w Europie”. Co prawda nie szukałem bardzo dogłębnie, ale na stronach poświęconych innym głównym rynkom notki o premierze odświeżonego Tucsona nie zauważyłem. Poza tym – coś o technice? Nie tym razem. Zdjęcie tyłu? Proszę sobie wyobrazić. Jakieś konkrety? Tak, staranny opis zmian zderzaków. Ech…

Ciekawsze rzeczy wydarzyły się wewnątrz

Nowe wnętrze wygląda zdecydowanie schludniej, tylko ta kierownica… Skąd oni ją wzięli, z Car Mechanic Simulator?

Skoro właściciel auta najczęściej ogląda je w środku, to tam trzeba postarać się bardziej, logiczne. Tylko że nie całkiem – choć zmiany są dość rewolucyjne jak na lifting, to nowe wnętrze jest właściwie lekko zmodyfikowanym projektem z Ioniqa 5. To oznacza pożegnanie dwóch oddzielnych ekranów i powitanie ich duetu w formie jednej, szerokiej powierzchni (każdy z nich ma 12,3 cala przekątnej, jeśli to kogoś interesuje). Biorąc pod uwagę, jak wyglądało to wcześniej, to wizualnie zmiana jest zdecydowanie na plus. A o ergonomię zadba… więcej ekranów. I ja nawet nie żartuję – Hyundai zastosuje bardzo rozwiązanie podobne do tego z nowej Skody Superb, czyli pokrętła klimatyzacji z wbudowanymi ekranami. W przeciwieństwie do przypadku czeskiego auta nie ma tu informacji o ich zmiennej funkcjonalności, choć to nie dziwi – towarzyszą im dwa zestawy przycisków, fizycznych i dotykowych, oraz kolejne dwa pokrętła, tym razem bez ekranów. Całość ma odpowiadać za sterowanie klimatyzacją i systemem audio.

hyundai tucson smutek

Ten smutny panel straszy obecnie. Tak, to zdjęcie prasowe prosto od Hyundaia, i tak, to już jest porysowane.

Ale zaraz, jest jeszcze kolejny zwrot akcji – są też bowiem miejsca, gdzie przycisków ubyło. Choć to też może wyjść na plus ergonomii, bo to akurat były przyciski odpowiadające za obsługę skrzyni biegów, a zostaną zastąpione manetką przy kierownicy. Zwolniło to trochę miejsca na tunelu środkowym, dzięki czemu będzie mogło się tam walać więcej zupełnie niezbędnych drobiazgów. Ciekawe, czy oznacza to zniknięcie z oferty skrzyni manualnej? Z pozostałych zmian wewnątrz – zniknęło logo Hyundaia, zastąpione czterema kropkami. Ja rozumiem, minimalizm, zabawa z alternatywnymi logotypami – to bywa ciekawe – ale jakoś wątpię, żeby wielu niewtajemniczonych odgadło, że to tak naprawdę litera H w alfabecie Morse’a.

hyundai tucson 2024

Tylko taki fragment tyłu można obejrzeć, bo więcej zdjęć od producenta nie ma.

Kiedy, za ile i czemu tak drogo?

W Europie nowy Hyundai Tucson ma się pojawić wcześnie w 2024 r., choć dokładniejszej daty na razie brak – tak jak i pozostałych konkretów, o czym wspominałem. Na te zapewne trzeba będzie poczekać do czasu bliższego premierze rynkowej. Może Hyundai ujawni też tył auta? Co do ceny – nie wiem „za ile?”, a co do drugiego… emisja, inflacja, elektryfikacja, taka sytuacja. Jedno jest pewne – dzięki fizycznemu sterowaniu na pewno będzie wygodniej w obsłudze.

Dlatego mam nadzieję, że jak najwięcej producentów weźmie przykład z Koreańczyków.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to