… a i do 911 warto dopisać pewną gwiazdkę. Nie od dziś wiadomo, że Tesla mistrzowsko maluje trawę na zielono, a Elon Musk lubi rzucać obietnice od czapy, by potem spełniać je w stylu dowcipów o Radiu Erewań. Na szczęście matematyka nie jest podatna na czar marketingu, dzięki czemu z jej pomocą Jason Fenske z Engineering Explained wyjaśnił, czego tak naprawdę dokonała Tesla Cybertruck.

Gdy jakiś miesiąc temu – po latach zapowiedzi i przekładania terminów – produkcyjna Tesla Cybertruck miała swą premierę, Elon Musk stwierdził, że ten kanciasty pickup jest szybszy na „ćwiartkę” od Porsche 911 nawet holując takie auto na lawecie. Niejako na potwierdzenie tych słów niedługo później Tesla zamieściła na YouTube filmik mający prezentować to osiągnięcie. Mający, nie prezentujący – bo jak się okazuje, prezentowane auta przejechały zaledwie jedną ósmą, a nie ćwierć mili.

Tesla Cybertruck

Czy ma to znaczenie dla twierdzeń Tesli? Tak, i to niemałe, co pokazał najnowszy film z youtube’owego kanału Engineering Explained. Dla tych, którzy go nie znają – prowadzący go Jason Fenske zwykle zajmuje się tam przystępnym wyjaśnianiem występujących w motoryzacji rozwiązań (z konkretnymi wyliczeniami dotyczącymi efektów), recenzjami samochodów i od czasu do czasu punktowaniem marketingowych bzdur różnych producentów.

Co się nie zgadza, poza dystansem?

Na początek film, o którym mowa – jeśli interesują Was stojące za wszystkim liczby i obliczenia, to odsyłam do niego (jak można się domyślić, jest po angielsku). Ja przedstawię to w nieco skondensowanej formie i z uwzględnieniem informacji, których autor filmu nie znał podczas jego tworzenia.

Zacznijmy może od wspomnianej na początku gwiazdki przy 911. Można by pomyśleć, że do wyścigu Tesla użyła podstawowej wersji Porsche 911, ale – najprawdopodobniej – tak się nie stało. Istnieje bowiem lżejsza i… wolniejsza dzięki manualnej skrzyni Carrera T (podstawowa Carrera ma dwusprzęgłówkę).

Skąd taki wniosek? Po pierwsze, zwykła Carrera przejeżdża ćwierć mili w 11,5 s, wersja T – według testów Car and Driver oraz MotorTrend – w 12,2 s, a nieobciążony niczym Cybertruck w równe 11 s, co daje Tesli znacznie większą szansę. A po drugie, uważnie przyglądając się nagraniu wyścigu można zauważyć w pewnym momencie lekkie obniżenie przodu Porsche w chwili zmiany biegu, charakterystyczne dla skrzyni manualnej a niezauważalne w przypadku PDK.

No dobrze, ale może chociaż na krótszym dystansie, i z wolniejszym 911 niż domyślne Cybertruck wygrywa?

Tak, ale niekoniecznie. Choć Tesla nie udostępnia wyników wyścigu, to da się je wyliczyć z nagrania. I tak wielościan nieforemny z przyczepką mija metę po ok. 8,25 s z prędkością 88 mph (142 km/h), a sportowa żaba po ok. 8,38 s. „Tesla wygrywa, hurra!” – tylko że MotorTrend na tym samym dystansie uzyskał w Carrerze T wynik równych 8 sekund, co oznacza przegraną Tesli również na krótszym dystansie.

Ale to nadal nie koniec – według Wesa Morrilla, głównego inżyniera Cybertrucka, to co widać na nagraniu nie było najlepszym uzyskanym przejazdem, tylko najbardziej „dramatycznym”. Najlepszy przejazd miał się skończyć dla pickupa wynikiem 7,81 s i taką samą prędkością końcową. Szkoda, że to wypowiedź w reakcji na film Jasona Fenske, niepoparta żadnym nagraniem czy niezależnym testem – dopóki tak się nie stanie, stwierdzenie o wygranej lub przegranej Tesli na krótszym dystansie pozostaje kwestią zaufania do słów inżyniera firmy.

A co z „ćwiartką”? Czy Tesla Cybertruck by wygrała na takim dystansie?

Cóż, Wes Morrill twierdzi, że tak, i że potwierdzają to ich symulacje. Czemu nie testy? Bo nie mieli odpowiednich opon do przyczepy. Serio, to jego tłumaczenie – opony miały indeks prędkości do 80 mph, więc odpuścili. Bardzo optymistyczne musiały być te symulacje, gdyż wyliczenia pana Fenske nawet w najlepszym dla Tesli przypadku nie dają takiego wyniku. Nie daje go nawet podstawienie do nich danych od pana Morrilla. Sam Cybertruck jest w stanie przejechać 1/8 mili w 6,94 s, a co ważniejsze, osiągnąć w tym czasie 99 mph (159 km/h). Ta różnica prędkości pozwala oszacować, o ile wolniejszy byłby przejazd kolejnej 1/8 mili, a więc w efekcie pełnej „ćwiartki”.

I tu mam jedyne zastrzeżenie do filmu od Engineering Explained – autor założył tam utrzymanie stałej różnicy 11 mph względem nieobciążonego przejazdu. To korzystne dla Tesli, gdyż bardziej realistycznym założeniem byłoby potraktowanie tego jako proporcji. Nie zmienia to znacząco wyniku, ale może budzić wątpliwości. Niezależnie jednak od sposobu szacowania ostatecznego czasu, nijak nie chce on wyjść poniżej 12,2 s Carrery T, nie mówiąc już o 11,5 sekundy wersji bazowej. Według wyliczeń elektryczny kanciak z obciążeniem mógłby przejechać ćwierć mili w czasie od 12,4 s (sposób „realistyczny” z filmu z czasem podanym przez Wesa Morrilla) do 12,8 s (uznając czas z nagrania).

Wniosek? Marketing Tesli to czysty clickbait

Tesla z pewnością potrafi osiągać imponujące rzeczy – muszę to przyznać, mimo mojej niechęci do tej firmy. Ale z jakiegoś powodu (ekhm ego Elona Muska) lubi chwalić się jeszcze bardziej imponującymi rzeczami, których wcale nie osiąga, oraz obiecywać coś, czego nigdy nie spełnia (polecam choćby porównać zapowiadane kiedyś ceny Cybertrucka z finalnymi). Nie wiem, czy znacie dowcipy o Radiu Erewań – jeden z popularniejszych bardzo pasuje mi do tej sytuacji:

Słuchacze pytają: „Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody?”
Radio Erewań odpowiada: „Tak, to prawda, tylko nie w Moskwie, a w Leningradzie, nie samochody, a rowery, i nie rozdają, tylko kradną”.

A więc czy to prawda, że Tesla Cybertruck wygrała z Porsche 911 na ćwierć mili, holując Porsche 911? Tak, tylko nie na ćwierć mili, a na jedną ósmą, nie z 911, a z 911 T, i nie wiadomo czy uczciwie wygrała, a na ćwierć niemal na pewno by się to nie udało. Czy ktoś jest zaskoczony?

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to