Moda na design retro nie umarła wraz z końcem pierwszej dekady XXI w. Nowoczesne interpretacje legendarnych maszyn mają się świetnie, a ceny wszelkiego rodzaju klasyków biją rekordy. W ten trend wpisuje się AGTZ Twin Tail, którego projektanci złożyli hołd dla nieco zapomnianych samochodów wyścigowych Alpine.
Polsko-włoskie naśladowanie Francuzów, czyli czym jest AGTZ Twin Tail?
AGTZ Twin Tail to owoc współpracy legendarnego już (i słynącego z kontrowersyjnych projektów) studia stylistycznego Zagato oraz sieci salonów La Squadra w Katowicach. Tym razem ofiarą stylistów z Zagato padło Alpine A110. Wymieniono praktycznie całą karoserię i poza proporcjami trudno znaleźć w samochodzie pozostałości po modelu A110. Nawiązując do oryginalnego A220, Twin Tail posiada dwa „tyły” -„zwykły”, krótki oraz mocowany do niego ogon, będący oddzielnym elementem nadwozia.
A220 czyli inspiracja dla Twin Taila
Alpine A220 miało w latach 60. rzucić wyzwanie konkurencji od wielkich koncernów motoryzacyjnych w wyścigach długodystansowych. Głównym polem bitwy było oczywiście słynne Circuit de la Sarthe. Niestety, A220 nie było konkurencyjne. Brakowało mu mocy i prędkości na prostych. Próbowano to rozwiązać zmieniając silniki oraz modyfikując nadwozie przez dodanie „ogona” zmniejszającego opory powietrza. Marzenia inżynierów Alpine nie spełniły się i A220 zapisało się w historii jako niezbyt udana maszyna. To co zostało zapamiętane, to nieco pokraczne, ale urocze i pełne charakteru nadwozie.
Zagato w innym wydaniu
Jak wspomniałem wcześniej, Zagato słynie z kontrowersyjnych projektów. Niektóre uwielbiam, wiele uważam za wybitnie szpetne. AGTZ Twin Tail jest zaskakująco klasyczny, zupełnie jakby nie rysowało go to studio. I pomimo sympatii do projektów studia, muszę przyznać że odmienne podejście wyszło Twin Tailowi na dobre – jest to jeden z najlepszych przykładów retro designu. Zachowano i podkreślono wszystkie cechy, które charakteryzowały pierwowzór, przy okazji pozbywając się pewnej karykaturalności oryginału.
Świetnym tego przykładem jest „kabina”, której przód odcina się od oryginału, jednak bez wątpienia pasuje do reszty samochodu. AGTZ Twin Tail wygląda po prostu nowocześnie, spójnie i przy okazji nasuwa skojarzenia z A220. Jedynym zgrzytem są dla mnie światła i górna krawędź tyłu bez ogona. Niby się zgrywa, ale nie ukrywam, że bardziej podoba mi się rozwiązanie z A220. Na szczęście można nałożyć na niego ogon, który jest po prostu przepiękny.
Jak na zakupy, to do Polski
Twin Tail powstanie w liczbie 19 sztuk i wszystkie będą sprzedane przez salon La Squadra w Katowicach. Jeśli zainteresowani jesteście posiadaniem jeżdżącego hołdu dla niezbyt udanej maszyny wyścigowej sprzed 50 lat, to lepiej miejcie przygotowane 650 tys. euro. Czy to dużo? Jak na kompaktowy samochód sportowy z silnikiem 1.8 pod maską – tak. Jak na produkowane w szczątkowej liczbie dzieło sztuki… Patrząc na to w ten sposób cena Twin Taila ma dużo więcej sensu.
Na zobaczenie samochodu na żywo musimy czekać do maja, kiedy odbędzie się jego premiera nad jeziorem Como. Czy jakieś miejsce związane z historią Alpine lub Le Mans nie byłoby bardziej pasujące? Może. Jednak trudno o bardziej malownicze miejsce na premierę samochodu, a przeniesienie premiery do Włoch może pomóc w zwalczaniu klątwy samochodów na F.





