Gdy Subaru żegnało się w 2022 r. z modelami linii STi, zapowiadało, że jej nie przywróci. Jako priorytet wyznaczyło elektryfikację i bardziej ekologiczny wizerunek. Ostatnio wydaje się zmieniać zdanie, ale na nowe Subaru WRX STi to my sobie jeszcze poczekamy.

Choć Subaru coraz mniej kojarzy się ze sportem, są pewne nieśmiałe próby, by to zmienić. Szczególnie widoczne to było w minionym roku. Najpierw zaprezentowano prototyp STi S210, który delikatnie mówiąc nie był szczególnie imponujący. W październiku pokazano dwa koncepcyjne modele: Performance-E STi Concept, czyli elektryczne STi (łeee) oraz Performance-B STi Concept, czyli spalinowe (łiii). Szczególnie ten drugi rozbudził nadzieje, że Japończycy nie zapomnieli o automaniakach ze starej szkoły.

Subaru Performance-B STi. Kojarzy mi się trochę z Subaru Imprezą WRC z sezonu 2008.

Na przełomie zeszłego i obecnego roku na swoich socjalach producent przesyłał filmy z zapowiedzią nowego modelu. Mój entuzjazm po nich nieco zgasł, bo byłem w stanie rozpoznać sylwetkę sedana, wskazującą na mocniejszą wersję aktualnego WRX-a, którego nie jestem dużym fanem. Właśnie na targach w Tokio oprócz kilku innych modeli, mamy „nowe” Subaru WRX STi Sport, więc możemy mu się bliżej przyjrzeć – ale to za chwilę. Bo najpierw…

Naprawdę krótka notatka historyczna o poprzedniku – WRX STi (VA)

Subaru WRX STI (VA), na zdjęciu wersja po liftingu z 2017 roku.

Produkowane w latach 2014-2021 WRX STi było w pewnym sensie rozpoczęciem nowego rozdziału, ponieważ Subaru postanowiło oddzielić linie WRX i WRX STi od modelu Impreza. Samochód, który miał być analogową maszyną dla purystów, miał jednocześnie oferować bardziej komfortowe użytkowanie niż poprzednicy.

Sądząc po recenzjach można by wywnioskować, że się udało. Problem w tym, że zaczęło pojawiać się coraz więcej hot-hatchy z mocą 300+ i napędem na 4 koła jak np. VW Golf R, które miały podobne czy nawet lepsze osiągi na prostej, a na dodatek miały lepsze maniery w codziennej jeździe.

Na tym ujęciu tył wygląda jak w Suzuki Kizashi. Ale i tak jest lepiej niż w Imprezie WRX STi (GV).

Pod maską pierwszego „samodzielnego” WRX STi na rynki eksportowe stosowano 2,5-litrowy silnik z turbo, który osiągał 300-305 KM oraz 390 Nm. Warto wspomnieć, że w Japonii auto z mniejszym, kultowym już silnikiem EJ20, mającym swoje początki w Legacy RS z początku lat 90., a przy okazji lepiej ocenianym od jednostki 2,5-litrowej.

Pierwszą setkę auto osiągało w 5,2 s, a prędkość maksymalna wynosiła 255 km/h. Całkiem dobre wyniki, a do tego dochodził naprawdę przyjemny dźwięk czterocylindrowego boksera, wyróżniający się pozytywnie na tle dużej grupy rzędowych czwórek o podobnej mocy, które w hot-hatchach zazwyczaj bardzo głośno pyrkają, buczą, rzężą i wydają inne niegodne trzystu koni odgłosy.

Ze względu na to, że Subaru WRX STi VA doczekało się ogromnej liczby odmian limitowanych, wspomnę tylko o jednej, która naprawdę się wyróżnia. To S209 z 2019 roku. Jest to najmocniejsze i najszybsze jak na razie Subaru w historii (pomijam Imprezę CS400 Cosworth z 2009 roku, która nie wyjeżdżała w tej formie z fabryki). 2,5-litrowy bokser osiągał tu 346 KM i 447 Nm.

Subaru WRX STi S209

Wyjątkowe w tym modelu było to, że oprócz posiadania najlepszych osiągów było to pierwsze WRX STi z linii S20x, które było oferowane poza Japonią. Zła wiadomość jest taka, że wszystkie 209 egzemplarzy trafiło do USA, więc nam Europejczykom pozostało się obejść smakiem.

I teraz tak siedzę i patrzę na nowe Subaru WRX STi Sport. Noż kur…de

nowe Subaru WRX STi

Najpierw rzuca się w oczy fakt, że Subaru nie zrezygnowało z plastikowych nakładek na błotnikach i progach. Ja się pytam: PO CO? Poważnie, nie rozumiem czemu się uparli na ten element. Ani to nie jest szczególnie przydatne, ani nie poprawia wyglądu tego samochodu. Niby można by wysunąć argument, że takiego auta można używać do jazdy po szutrze, a wtedy lakier jest bardziej narażony – ale nie kupuję tego. Jeśli ktoś się martwi o lakier w takich warunkach, to niech sobie auto obklei folią. Producent podaje też argument, że te elementy korzystnie wpływają na aerodynamikę – dobrze wiedzieć, że kontrastowy kolor zmniejsza opór powietrza. Nie trafia też do mnie argument, że ten model nigdy nie był szczególnie ładny. To nie ma znaczenia, gdy producentowi nawet niezbyt ładne auto udaje się spaskudzić. W połączeniu z tymi czerwonymi detalami wygląda to wręcz niedorzecznie.

nowe Subaru WRX STi

Z tyłu nie ma skrzydła, mamy też 19-calowe felgi. To jest bezapelacyjnie najbrzydsze STi, jakie kiedykolwiek się pojawiło. Przez te dodatki pasujące raczej do Crosstreka czy innego Outbacka, auto wygląda jak Volvo S60 Cross Country na sterydach. Po stronie plusów mamy lakier i wzór felg, ale to jednak trochę mało.

Moc? No nie jest najlepiej. Właściwie to jest bardzo źle

Tak jak można się było spodziewać, pod maską znajduje się bokser z turbodoładowaniem o pojemności 2,4 litra. Można by pozgadywać, jakimi parametrami pochwali się nowe Subaru WRX STi, skoro zwykły WRX generuje 275 KM i 375 Nm? Już mówię.

To 275 KM i 375 Nm

To nie jest błąd. Zupełnie serio to STi ma dokładnie takie same parametry jak WRX, który – jak zapisano w starożytnych księgach JDMiarstwa – zawsze był słabszy, choćby tylko o 30 koni. Co więcej, to są wartości na poziomie Imprezy STi (GD) z 2005 roku, która miała 280 KM i 392 Nm. Powiem więcej: Impreza STi I generacji po 1996 roku, tj. począwszy od Version III, też miała 280 KM oraz 343-353 Nm.

„Staliśmy na krawędzi przepaści. Teraz zrobiliśmy krok naprzód!”

Wiadomo, że nikt się słowem nie przyzna, że się cofnął w rozwoju. W efekcie wychodzi jak wyżej. Najgorsza jest dla mnie świadomość, że z samego silnika FA24AF można na spokojnie wyciągnąć znacznie więcej mocy.

Poszukuję plusów i widzę jeszcze jeden, za to duży: w przeciwieństwie do przedstawionego rok temu S210, mamy tutaj sześciobiegową ręczną skrzynię biegów. Chociaż tyle dobrego. Cała moc oczywiście jest przenoszona na obie osie. Pierwsza setka jest osiągana w 6,1 s (to poziom słabszego o 30 koni Golfa GTI z napędem na przód, gratulacje), a prędkość maksymalna wynosi 250 km/h. Chyba nie muszę dodawać, że starsze modele zapewniały lepszą dynamikę.

Podwozie? Są zmiany – w tym jedna, której zdecydowanie nie chcieliście

Na wspomniane wcześniej felgi zostały naciągnięte opony Bridgestone Potenza S007. Są też elektronicznie sterowane amortyzatory adaptacyjne i opracowane wraz z Brembo hamulce z sześciotłoczkowymi zaciskami z przodu. Powinien być też centralnie regulowany mechanizm różnicowy DCCD, który był obecny w poprzednikach. Ale go nie ma, bo zastąpiono go zwykłym centralnym dyferencjałem. Ręce puchną od klaskania.

Wnętrze jest zwykłe, ale są znaczki STi

Zestawiając wnętrze z zaprezentowanym rok temu S210, wygląda niemal tak samo – tyle że nie ma znaczków S210 (co oczywiste), a w środku kierownicy pojawiły się Plejady, spychając niżej oznaczenie STi.

Mamy też pół-kubełkowe fotele Recaro i to jest właściwie wszystko z różnic.

Będzie na jednym rynku, przez co w teorii można je usprawiedliwić, dlaczego takie jest

Nowe Subaru WRX STi Sport ma być limitowaną edycją dostępną wyłącznie w Japonii, a sprzedaż ma się rozpocząć wiosną. Tutaj trzeba powiedzieć, jak wyglądał WRX w kraju kwitnącej Wiśni przez ostatnią dekadę.

„Lokalsi” mogli kupić Subaru WRX wyłącznie z bezstopniową przekładnią CVT. Można powiedzieć, że rynki eksportowe były pod tym względem uprzywilejowane, ponieważ w USA (czy dawniej w Europie) WRX jest oferowany również z manualem. Można więc powiedzieć, że producent wysłuchał swoich klientów, którzy domagali się możliwości innej skrzyni biegów, bardziej pasującej do charakteru tego auta. Ogółem jednak prototyp ten sprawia wrażenie, jakbyśmy patrzyli na zaledwie pakiet wyposażenia do zwykłego WRX-a, aniżeli na pełnokrwiste STi. Ogólnie słabo to wygląda w świetle tego, jak Subaru od dłuższego czasu kusiło i zapowiadało tę premierę, zatrudniając w kampanii marketingowej nawet byłego kierowcę WRX Toshihiro Araię.

To mój faworyt na najgorszą sportową premierę 2026 roku – nie szkodzi, że rok się dopiero zaczął

Najgorsze nie jest to, że nie zwiększono mocy. Najgorsze jest to, że auto po prostu sprawia wrażenie, jakby Japończykom się nie chciało.

Wiem, że tekst brzmi jak brzmi, ale to nie jest niechęć wobec marki Subaru w ogólności. Każde starsze STi bardzo lubię i szanuję, mam też dużą sympatię dla m.in. Forestera I-II, Legacy I-IV, BRZ czy SVX-a. Poniekąd rozumiem obecny kierunek marki, gdzie motosport idzie w cień, a na pierwszym miejscu są bezpieczeństwo i ekologia – ale fanem tego nie jestem.

Jak mają robić nowe sportowe modele tak po łebkach, to może niech to sobie darują.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to