Nie da się wiedzieć o motoryzacji wszystkiego i znać wszystkich zbudowanych kiedykolwiek samochodów. Jednym z najlepszych sposobów na poznawanie różnych ciekawostek jest regularne przeglądanie serwisu aukcyjnego Bring a Trailer. Ja dzięki niemu poznałem kolejną ciekawostkę, którą dziś się z Wami podzielę. To Autonacional Biscuter 100.
Hiszpania nie uniknęła w swojej historii konfliktów zbrojnych. W najnowszej historii tego kraju wyróżnia się przede wszystkim wojna domowa z lat 1936-1939, po której Hiszpania całymi latami próbowała się wykaraskać z gospodarczej zapaści, a decyzja Francisco Franco o wprowadzeniu autarkii (zamkniętej i samowystarczalnej gospodarki) tu bynajmniej nie pomogła. Hiszpanom brakowało w zasadzie wszystkiego – od żywności, przez surowce i paliwo, aż po szersze możliwości przemieszczania się.
Odpowiedzi na ten ostatni problem poszukiwała firma Autonacional SA z Barcelony. I znalazła we Francji.
Chodziło o mikrosamochód Biscooter
Zaprojektował go Gabriel Voisin dla Avions Voisin. Tak, dobrze kojarzycie: mówimy o pionierze lotnictwa i producencie niebywale luksusowych i zaawansowanych technicznie samochodów. Tyle tylko, że we Francji pomysł odłożono na półkę – aż do początku lat 50., kiedy to sprzedano licencję Hiszpanom.
W Hiszpanii nazwę pojazdu odrobinę zmodyfikowano: przyjęła ona formę Biscuter (właściwie Biscúter). Oczywiście nadal oznaczała to samo: pojazd zajmujący tyle miejsca, co dwa skutery. Czyli niewiele. Początkowe wersje tego autka zostały oznaczone liczbą 100, później przylgnęła do niego nazwa Zapatilla, od drewniaków czy innych rodzajów niewielkiego obuwia o charakterystycznym wyglądzie. Produkcja ruszyła w 1953 r. i trwała do 1960 r.
Autonacional Biscuter 100 to auto proste do bólu
Nie jest to jedyna tak prosta konstrukcja na świecie, ale nie kojarzę chyba żadnej jeszcze prostszej – no, może za wyjątkiem mydelniczki od Hyundaia (która to jednak nie posiada silnika). Konstrukcja Biscutera to niemal wyłącznie aluminium – choć istnieją pojedyncze egzemplarze zbudowane ze stali w czasie, gdy był problem z dostępnością aluminium. Lista ekstrasów w wyposażeniu obejmowała jeden element: zamykany na klucz schowek. Zwróćmy uwagę na subtelny fakt, iż pojazdu nie wyposażono w elektryczny rozrusznik, więc jedyny kluczyk (lub dwa) używany był wyłącznie do zamykania schowka.
Z przodu pracował jednocylindrowy silnik, który swoje dziewięć koni mechanicznych przekazywał za pośrednictwem trzybiegowej skrzyni manualnej na jedno koło: prawe przednie. To może nie brzmi jakoś szczególnie przerażająco, dodam więc, że całość ważyła mniej więcej 240 kg – pojazd był więc w stanie rozpędzić się do ok. 70-75 km/h. Nie polecam w deszczu – i nawet nie chodzi mi teraz o zaledwie ośmiocalowe felgi z oponami o zapewne wątpliwej przyczepności. Raczej o fakt, iż wycieraczka szyby sterowana była ręcznie. Imaginujcie sobie: śmigacie 70 km/h w ulewie czymś, co waży nic, wiatr miota autkiem na lewo i prawo, nie ma dachu, a kurs trzeba trzymać jedną ręką, bo druga obsługuje wycieraczkę. Aha, hamulce zastosowano we wczesnych egzemplarzach tylko na tylnej osi – mechanicznie sterowane bębny. Dobrze, że Hiszpanie nie jeżdżą tak jak Włosi, bo inaczej zamiast napędzenia gospodarki, Biscuter 100 przyczyniłby się do wybicia połowy pozostałej populacji kraju. No i dobrze, że Zapatilla nie była cięższa, bo początkowo nie było tam nawet wstecznego biegu – jeśli się wpakowałeś gdzie nie trzeba, to autko trzeba było wypchnąć.
Wróćmy jeszcze na chwilę do silnika
Także ten dwusuw produkowano na licencji: konkretnie brytyjskiej firmy Villiers Engineering Co. W Hiszpanii za produkcję odpowiadało przedsiębiorstwo Hispano Villiers S.A. Maszyny ruszyły w 1953 r., a przez wcześniejsze dwa lata silniki sprowadzano z Albionu.
Ciekawym rozwiązaniem było zastosowanie nad cylindrem bufora temperaturowego. Innymi słowy, była to po prostu sporych rozmiarów głowica ze zbiornikiem na olej silnikowy. Przy wysokich prędkościach taki bufor dbał o to, by środek smarny nie wychładzał się za bardzo, a w ewentualnych korkach czy postojach z innego powodu bufor odpowiadał za to, by silnik się nie przegrzał.
Ogółem Autonacional Biscuter 100 to pojazd zaprojektowany niezwykle pomysłowo
Dzięki temu nawet w czasach, gdy w Hiszpanii brakowało po prostu wszystkiego, możliwa była jego produkcja – i realna poprawa warunków życia wielu Hiszpanów. Jest to więc samochód nie tylko ciekawy pod względem konstrukcyjnym, ale i ważny historycznie.
Takie auto można sobie właśnie wylicytować na Bring a Trailer – choć niestety z pewnymi brakami i generalnie niesprawne, nieco zmęczone życiem, trochę podrdzewiałe i tak dalej. Ale za to na dwa dni przed końcem licytacji najwyższa oferta opiewa na 1500 dol., więc są jakieś szanse na to, że i cena końcowa nie będzie straszna. Stosunkowo prosta powinna być też renowacja – albo chociaż doprowadzenie Biscutera do mechanicznej sprawności.
Niedługo wiosna, potem lato. Gwarantuję Wam, że nikt w okolicy takiej fury na cruising po mieście nie będzie miał.
Zdjęcia: midcenturymotoring, Bring a Trailer





