Przedświąteczny odcinek Ekspresówki czas zacząć. Nie obejdzie się bez ulubionego, acz byłego już prezesa oraz skutków jego decyzji, nie zabraknie też samochodów mocnych, małych i elektrycznych. Te ostatnie znów się zbłaźniły – jak zwykle. Zapraszamy!

Złotousty ex-prezes Tavares obwinia unijnych polityków o stworzenie ślepego zaułka

I nie chodzi mu o infrastrukturę drogową, ale przepisy i normy obowiązujące na europejskim rynku motoryzacyjnym, które ułatwiły chińskim firmom inwazję na tenże. Pan Tavares uważa, że Chińczycy są „o wiele lat” do przodu w kwestii rozwoju samochodów elektrycznych, a swoje decyzje na niedawno zajmowanym stanowisku uważa za słuszne, ponieważ dzięki nim miał zamiar sprostać unijnym wymogom. Innego zdania był najwyraźniej zarząd Stellantisa, zatem od słowa do usunięcia V8 Hemi z oferty i rozstali się z Carlosem, pozostając rzecz jasna przyjaciółmi.

AAMVA zamierza pozbyć się kei-carów z kolejnego stanu

ekspresówka

Wygląda jak coś, co zmieści się do schowka w podłokietniku Toyoty Tundry.

Amerykańskie Stowarzyszenie Administratorów Pojazdów Mechanicznych (AAMVA) nie zamierza zostawić kei-carów w spokoju i po zakazaniu ich rejestracji w stanach Rhode Island, Georgia, Maine i Massachusetts bierze na cel Kolorado. Tamtejsza DMV – rządowa agencja d/s rejestracji pojazdów i wydawania praw jazdy – zastanawia się nad zdelegalizowaniem kei-carów, zarówno świeżo importowanych jak i tych już zarejestrowanych w przeszłości. Argumenty za są całkiem logiczne – kei-cary nie są najbezpieczniejszymi pojazdami do jazdy po typowych amerykańskich autostradach, ponieważ są małe, wolne i prawdopodobnie nie wytrzymają zderzenia z nowocześniejszym amerykańskim SUV-em o kubaturze kamienicy.

Dodge unika jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o zmieszczenie silnika V8 Hemi pod maską nowego Chargera

Do tak pięknego koloru nadwozia pasowałby równie piękny silnik.

Po ostatnich decyzjach pana Tavaresa – dotyczących pozbycia się z oferty silnika V8 Hemi – Dodge opracował nową generację Chargera bazując na innych jednostkach napędowych, w tym silniku elektrycznym. W sam raz, żeby Chargerem stać pod superchargerem – ho ho, jakiż zabawny kalambur doprawdy. Rzut oka na gabaryty zewnętrzne nowego Chargera pozwala domniemywać, że V8 spokojnie by się zmieściło, ale inżynierowie Dodge’a nie deklarują się jednoznacznie. Całkiem zrozumiałe – gdyby stwierdzili „tak, to możliwe”, nie opędziliby się od nagabywań, a klienci tupaliby z niecierpliwością, czekając na model z widlastą ósemką i nie kupując innych. Gdyby orzekli, że nie da się tego zrobić, a jakiś garażowy zapaleniec udowodnił im, że jednak się da, wyszliby na niekompetentnych. Są zatem, jak określiliby to Czesi, v prdeli.

Elektryczny Dodge Charger Daytona nie potrafi palić gumy

Dodge Charger

Wysoki moment obrotowy dostępny od razu to przydatna w napędzie trakcyjnym cecha silnika elektrycznego. Palenie opon w obłokach dymu i przy akompaniamencie ryku silnika to przydatna cecha muscle cara. Tymczasem elektryczny Dodge Charger Daytona nie potrafi ani palić opon, ani ryczeć silnikiem, co najwyżej popiszczy falownikiem, ale to nie to samo. Konfiguracja elektrycznego napędu Chargera na baterie nie przewiduje możliwości zablokowania przedniej osi i obracania opon w dym i popiół tylną osią, i to pomimo posiadania osobnych silników na każdej z nich.

Rozwój elektrycznych Porsche 718 Boxster i Cayman opóźnia się

Spokojnie, te są cały czas spalinowe.

Porsche ma pewne trudności ze skutecznym opracowaniem elektrycznych wersji modeli 718 Boxster i Cayman. Powodem jest koncepcja centralnie umieszczonego silnika, definiująca rozkład mas i zachowanie sportowych aut na drodze. Nawet mała bateria zasadniczo przemeblowuje tu wszystko, a to z kolei opóźnia wprowadzenie nowych modeli do sprzedaży. Debiut zapowiadany na koniec 2025 lub początek 2026 r. może się z tego powodu opóźnić, a ponieważ żyć z czegoś trzeba, istnienie w ofercie wersji spalinowych wydaje się póki co niezagrożone. Fajna ta elektromobilność, taka swobodna w projektowaniu nowych konstrukcji.

Millenialsi i Generacja Z bezczelnie lubią ręczne skrzynie biegów i samochody z lat 90.

ekspresówka

Niby jakiś tam stary pickup, ale po sprawdzeniu jego danych technicznych można się nielicho zdziwić.

Kultura samochodowa ma się dobrze, wbrew pojawiającym się tu i ówdzie twierdzeniom, jakoby Millenialsi (urodzeni między 1981 a 1996 r.) i Generacja Z (urodzeni między 1997 a 2012 r.) odwracali się od samochodów na rzecz współdzielonych przejazdów, transportu publicznego i innych mało petrolheadowych nudziarstw. O ile dla tych pierwszych modele aut z lat 90. to po prostu zwykłe samochody, jakie widywali na co dzień, o tyle dla tych drugich to już pełnoprawne klasyki, z którymi lubią obcować i jeździć nimi jak każdymi innymi. To zresztą względnie łatwe, obsługa i konserwacja nie nastręcza problemów ani nie wymaga specjalistycznej wiedzy czy umiejętności, parametry nawet we współczesnym ruchu są nadal przyzwoite, a części zamienne nadal bywają dostępne w zwykłej sprzedaży. Dodatkowo za oceanem ręczna skrzynia biegów, rzecz w Europie powszechna do bólu, nosi znamiona przejawiania prawdziwej pasji motoryzacyjnej. I stanowi przy okazji bardzo dobre zabezpieczenie przeciwkradzieżowe.

Produkcja Dodge’a Durango R/T i SRT Hellcat z silnikami Hemi przedłużona do 2025 r.

“(…) stworzenie rozwinęło szerokie, złociste, nietoperze skrzydła i tak trwało nieruchome, każąc się podziwiać.”

Ze względu na zapotrzebowanie zgłaszane przez klientów, Dodge podjął decyzję o rozszerzeniu produkcji modeli Durango z silnikiem Hemi. Pierwotnie zakładano, że modele Durango R/T i SRT Hellcat zakończą produkcję pod koniec grudnia tego roku. Ceny modelu Durango R/T 2025 zaczynają się od 54 495 dolarów, ale za SRT Hellcat trzeba będzie wydać sześciocyfrową kwotę. Dyrektor generalny Dodge’a, Matt McAlear, powiedział: „Dodge Durango i silnik Hemi tworzą potężną parę, a Dodge będzie nadal produkować najmocniejszego na świecie SUV-a z silnikiem benzynowym do roku kalendarzowego 2025”. Tavares z wozu, koniom lżej.

Volkswagen wyprodukował swój ostatni silnik VR6

ekspresówka

Po 34 latach Volkswagen zakończył produkcję silnika VR6. Ostatnim samochodem sprzedawanym w USA z tą jednostką był Atlas z 2023 roku, zaś na rynku chińskim model Talagon i Audi Q6. Ostatni silnik VR6 został zmontowany 12 grudnia 2024 r. Premiera tej jednostki napędowej odbyła się na Geneva Motor Show w 1991 r. w Golfie trzeciej generacji. Od tego czasu zbudowano prawie 1,87 miliona tych silników. Z jednej strony wady tego rozwiązania nie pozwalają się specjalnie smucić, ale z drugiej to kolejny przykład motoryzacyjnej różnorodności, który znika w otchłani historii.

I tym melancholijnym akcentem kończymy ten odcinek Ekspresówki. Biorę Dodge’a Piekłokota, podczepiam do niego lawetę i jadę po jakieś kei-cary do Kolorado. Będzie czym jeździć między schowkiem na rękawiczki a bagażnikiem wewnątrz tego Dodge’a.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to