46 było numerem Valentino Rossiego w MotoGP, aż do zakończenia przezeń kariery w wyścigach motocyklowych w 2021 roku. W tym odcinku o nieustraszonym Włochu nie będzie ani słowa, za to nie zabraknie doniesień z Chin, nowego centrum świata motoryzacji, czy się to komuś podoba czy też, jeśli jesteś Europejczykiem i pracujesz w branży samochodowej lub pokrewnej, raczej nie. Zapraszamy!

Chiny planują wprowadzić ograniczenie przyspieszenia do setki przy ruszaniu z miejsca

Ten emblemat producenta na zegarku lub telefonie nie dziwił, na samochodzie jeszcze trochę dziwi.

Najnowszy projekt chińskich przepisów dotyczących pojazdów silnikowych zakłada, że każdy samochód osobowy będzie musiał mieć tryb domyślny, w którym osiągnięcie prędkości 100 km/h przy ruszaniu z miejsca zajmie nie mniej niż pięć sekund, chyba że kierowca ręcznie wybierze szybsze ustawienie. W tłumaczeniu propozycji czytamy: „Po każdym uruchomieniu/zapłonie pojazdu osobowego (z wyłączeniem automatycznego uruchamiania i zatrzymywania silnika), pojazd powinien znajdować się w stanie, w którym czas przyspieszenia do 100 km/h nie jest krótszy niż 5 sekund”. Przepisy miałyby obejmować wszystkie samochody niezależnie od rodzaju napędu. Czyżby więc wyścig producentów na jak najniższy ten konkretny parametr tracił rację bytu?

Renault oferuje akcesoryjny wiklinowy koszyczek na bagietkę

Byłaby to najbardziej francuska rzecz, jaką można zobaczyć w samochodzie, gdyby nie cena w walucie tych przebrzydłych zamorskich Angielczyków.

Renault poszerzyło ofertę akcesoriów samochodowych o wiklinowy koszyczek na bagietkę. Ręczne wyplatanie każdej sztuki gwarantować ma pełną unikatowość, tak jakby pomysł nie był już niezwykły sam w sobie. Dobra wiadomość jest taka, że wiklina nie jest zanurzona w kąpieli olejowej, więc nie powinna się łuszczyć.

Chiński crossover Fengyun X3L poległ w starciu ze stromizną góry Tianmen

Ambitny i niebanalny plan na wykazanie chińskiej dominacji w motoryzacyjnym światku wyłożył się na chińskiej dominacji w produkowaniu tandety, pośpiechu, niestaranności i paru innych atrybutach tego, co od lat określa się mało pochlebnym mianem „chińszczyzny”. Nie zabrakło też nieodzownego naśladownictwa, bowiem nie był to pierwszy samochodowy wyczyn tego typu. Wtedy się udało, a tym razem jak wynika ze wstępnego raportu, szekla mocująca linę bezpieczeństwa zerwała się, lina owinęła prawe koło samochodu i tyle było z udowadniania, że my też potrafimy. To są właśnie te detale, przez które nic szczególnego nie wydarzyło się na placu Tiananmen. Errata – na górze Tianmen.

Łgarstwo o średnim wieku polskiej floty samochodowej zatacza kolejny krąg

Od lat jesteśmy karmieni zatrważającymi informacjami o skandalicznie wysokim średnim wieku samochodów na polskich drogach. Zależnie od źródła domniemanej sensacji jest to 14, 16 lub jeszcze więcej lat, co w połączeniu z równie krzykliwą co zafałszowaną informacją o liczbie samochodów na tysiąc mieszkańców ma rzekomo dowodzić opłakanego stanu floty samochodowej w Polsce. Tymczasem w obszernym opracowaniu wydanym w postaci książki Polska Rzeczpospolita Samochodowa, zawierającym naukowe i rzetelne podejście do zagadnienia, znajdziemy szereg informacji, które przeczą wspomnianym wyżej lamentom. Okazuje się oto, że średni wiek samochodu osobowego w Polsce nie odbiega od średniej unijnej, podobnie jak liczbą samochodów na 1000 mieszkańców nie wyróżniamy się na plus ani na minus. Mowa tu o istniejących i jeżdżących samochodach, a nie martwych duszach, których od dekad nikt nie pofatygował się wykreślić z rejestrów, a które obecnie mają rzeczywistą postać kupki rdzy w najlepszym razie. No ale jak wspaniale zawyżają średnią, w sam raz do utyskiwania nad hordami starych gruchotów na ulicach polskich miast i wsi.

Komisja Europejska odkryła kei-cary 80 lat po Japończykach

Wygląda jak coś, co zmieści się do schowka w podłokietniku Toyoty Tundry.

Niestrudzona w organizowaniu życia na planecie Europa szacowna Komisja Europejska jeszcze w grudniu zamierza przedstawić projekt nowej kategorii małych i ekonomicznych pojazdów z napędem elektrycznym, których cena miałaby się kształtować na poziomie 60 tysięcy złotych. Tak ekspresowe jak na biurokratyczną machinę tempo wyjaśnia coraz donośniejszy oddech chińskiej konkurencji, moszczącej się z roku na rok wygodniej na Starym Kontynencie. Projekt określa na przykład maksymalną długość pojazdu nowej kategorii na 4,2 metra, a także znosi obowiązek montowania wszystkich wymaganych teraz systemów bezpieczeństwa i asystentów. Ja tam nie chcę nic mówić, bo ze wsi jestem i by mnie nie posłuchali, ale jakby te auta mogły być spalinowe czy hybrydowe, to by mogły i 45 tysięcy kosztować.

Tymczasem dyrektorzy Renault na propozycję europejskiego kei-cara na baterie odpowiedzieli, że o wiele prostszym rozwiązaniem jest zaprzestanie wprowadzania nowych wspaniałych regulacji – do 2030 roku ma się pojawić ich ponad 100 (słownie: sto). Ich zdaniem rynek i producenci sobie poradzą, wystarczy im tylko nie przeszkadzać. Ale czym wobec tego mieliby się zająć biurokraci?

Przepisy wchodzące w lutym 2026 r. zmuszą Mercedesa do uciszenia najgłośniejszych modeli AMG

Przepisy UE dotyczące limitów hałasu na 2026 r. zmuszą firmę Mercedes-AMG do wycofania modeli C 43, GLC 43 i GLA 35, których produkcja zakończy się w lutym 2026 r. Kolejne modele – C 63 SE Performance czy GLC 63 SE Performance – będą zjeżdżały z taśmy o kwartał dłużej. Nowe regulacje są częścią szerszych działań mających na celu ograniczenie hałasu w miastach i niestety dla Mercedesa oznacza to, że niektóre modele AMG będą zwyczajnie za głośne, by zmieścić się w limitach. Łyżeczką miodu w beczce przepracowanego oleju jest, że dotyczy to tylko AMG z czterocylindrowymi jednostkami napędowymi (a i to nie wszystkimi, patrz GLA 45), więc w zasadzie nie ma za czym szlochać. Łezkę lepiej uronić przy kolejnej wiadomości – nadchodzące modele AMG będą elektryczne, a dźwięk silnika V8 mają emitować z głośników.

Maluch zostanie resorakiem Hot Wheels, czego nie rozumiem

I już nawet nie chodzi o to, że ktoś chce jeszcze bardziej zmniejszyć i tak niewielki pojazd. Jako osoba, dla której Maluch to ucieleśnienie motoryzacyjnego zła, nieco jedynie ustępujące innym kojarzącym się z PRL-em konstrukcjom oraz Nissanowi Juke, nie rozumiem, dlaczego Polski Fiat 126p zwany Delta XS wygrał w konkursie Hot Wheels Legends Tour. Autem zachwycili się i głosujący internauci, i sędziowie, a 200-konne pudełko autorstwa Pawła Czarneckiego będzie można niedługo kupić w skali 1:64. Doceniam próby ukrycia, cóż to jest za model, ale linia boczna zdradza za dużo, Panie Pawle.

Chipy Nexperia znów trafią do producentów w Europie

Dobra wiadomość na rozpoczęcie tygodnia – oto po miesiącach negocjacji, dyskusji i przepychanek na wysokich szczeblach wypracowano porozumienie z Chinami. Eksport chipów Nexperia do Europy znów jest możliwy, co oznacza dla producentów wznowienie działalności. To jeszcze nie pora na otwieranie szampana, bowiem chiński rząd zapowiedział indywidualne przyglądanie się dostawom, a także ograniczenie ich wyłącznie na potrzeby produkcji cywilnej. Mamy powtórkę sytuacji z 2021 r., kiedy zakłócenie łańcucha dostaw komponentów z Chin spowodowało poważne zakłócenie produkcji w Europie. Minęło kilka lat, a szumnie zapowiadana dywersyfikacja źródeł i prace nad uniezależnieniem się od chińskich dostawców potknęły się i boleśnie przewróciły o jedną firmę, której nazwa niewiele komukolwiek coś mówiła. Długo jeszcze korporacje zamierzają udawać, że to wcale nie jest droga w jedną stronę i do tego prowadząca w przepaść?

TVR wskrzeszone przez Charge Holdings ma być najpierw przestarzałe, a potem elektryczne

W 2018 nic z tego nie wyszło poza zapowiedziami i nadziejami.

Plany nowego właściciela marki TVR są proste jak kilometr kabla – do produkcji ma trafić pokazany 7 lat temu, widoczny na zdjęciu powyżej model Griffith (lub coś na jego bazie), a później spod maski ma wylecieć jednostka V8, ustępując miejsce napędowi elektrycznemu. W tym planie uwzględniono też, że klienci przepychają się i duszą w drzwiach salonów sprzedaży. Wad nie widzę, poza jedną – TVR od zawsze kojarzył się z surowością, brutalnym traktowaniem kierowcy i nieustanną walką z narowistą maszyną, a nie jeszcze jednym generycznym konkurentem setek generycznych chińskich bateriowozów od producentów odkurzaczy i szczoteczek do zębów. Jeśli wersja z napędem spalinowym faktycznie wyleci z gamy, to nowym właścicielom marki TVR pozostaje życzyć dużo szczęścia w konkurowaniu z wyżej wymienionymi generykami. Będzie im bowiem niezwykle potrzebne.

I tym pogodnym jak brytyjskie niebo akcentem kończymy ten odcinek. Czy do ostatnich czterocylindrowych AMG można będzie zamówić akcesoryjny uchwyt na currywursta?

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to