W grudniu pisałem, że Suzuki pokazało nowego Acrossa. Wyraziłem wątpliwość, czy tamto auto w ogóle do nas trafi – i okazuje się, że miałem rację. Nie trafi. Ale Japończycy pokazali właśnie… drugie – inne – Suzuki Across. To dla Europy. Jestem zszokowany, bo wygląda to tak, jakby niczego się nie nauczyli przez ostatnich kilka lat.

Suzuki nie jest marką szczególnie niszową. Wiele osób jeździ Vitarami, często widzi się też S-Crossy, pojawia się trochę nowych Swiftów. Ale 306-konny SUV będący hybrydą plug-in, czyli Suzuki Across? Owszem, czasem się go gdzieś zauważy, ale wygląda to jak błąd w Matriksie. Auto jest konstrukcyjnie i stylistycznie niemalże identyczne z Toyotą Wildlander, czyli odrobinę inaczej stylizowaną RAV-Czwórką – ale ponieważ Across nie jest oferowany w innych wersjach silnikowych i jego ceny są wysokie, to prawie nikt tego nie kupuje.

Mamy więc taką sytuację:

  • Suzuki oferuje plug-ina, którego mało kto potrzebuje, o mocy 306 koni, których też mało kto potrzebuje – i musi to potężnie przeceniać, żeby ktoś go w ogóle kupował;
  • Suzuki przedstawiło nowego, mniejszego o segment Acrossa z zamkniętym układem hybrydowym (tj. bez możliwości ładowania z gniazdka) i silnikiem Toyoty;
  • Suzuki nie wprowadzi tego mniejszego Acrossa do Europy, ponieważ…

Dla nas będzie inne nowe Suzuki Across. I wiecie co? To znowu przebrana Toyota RAV4 Plug-in

nowe Suzuki Across

Przyznam, że po przejrzeniu informacji prasowej czuję się, jakby mi skręciło… nie wiem co. Wszystko. Podobnie jak dotychczas, innych wersji silnikowych nie przewidziano – nie będzie więc sprzedających się jak świeże bułeczki zwykłych hybryd, a po raz kolejny tylko i wyłącznie plug-in. Ciekawostka jest taka, że… Toyoty RAV4 w wersji plug-in póki co kupić nie można. Domyślam się, że niedługo pojawi się ona w gamie, ale na razie nie ma takiego auta w cenniku. Mamy więc podział na Toyotę HEV i Suzuki PHEV. Jest to może jakaś drobna zmiana na plus dla Suzuki, skoro chętni na plug-ina nie będą mieli alternatywy w postaci RAV4, ale ponownie: zdecydowana większość klientów woli zdecydowanie tańszą hybrydę typu zamkniętego.

nowe Suzuki Across

Tego nie dostaniemy.

Fakt, schodzącego z rynku Acrossa można kupić za niespełna 220 tys. zł. Problem w tym, że ta cena – akurat całkiem atrakcyjna na pierwszy rzut oka – dotyczy rocznika… 2024, co może dać Wam pewne pojęcie, jak znakomicie się te auta sprzedają. Oczywiście można też kupić auto z roku 2025 – tyle że tutaj Suzuki proponuje cenę 259 900 zł. A detaliczna jest jeszcze fajniejsza: 284 900 zł.

Wniosek z tego taki, że cena nowego europejskiego Acrossa zapewne niebezpiecznie zbliży się do granicy 300 tys. zł – a może i ją przekroczy. No, powodzenia Wam tam życzę w tym Suzuki – będzie Wam potrzebne.

Zostawmy decyzje biznesowe w spokoju. Oto kilka szczegółów nowego Suzuki Across

4600 mm długości, 1855 mm szerokości i 1685 mm wysokości – takie są wymiary zewnętrzne nowego auta. Jest więc krótsze o 35 mm i niższe o 5 mm od poprzednika; szerokość pozostała taka jak dotychczas, podobnie jak wynoszący 2690 mm rozstaw osi.

Auto korzysta z 2,5-litrowego silnika A25A-FXS – tego samego, co dotychczas oferowana generacja. Tyle że dotychczas w Acrossie (i w RAV4 Plug-In Hybrid) silnik ten generował 185 KM, a teraz będzie to jedynie 143 KM. Można się było tego spodziewać, ponieważ w Toyotach i Lexusach ostatnio obniżono moc wielu hybryd – podobno ze względu na emisję spalin. Nowy Across PHEV dysponuje jednak mocniejszym napędem elektrycznym: przedni silnik ma 150 kW (204 KM) zamiast 134 kW (182 KM). Tylny ma tyle samo mocy co do tej pory: 40 kW (54 KM). Układ hybrydowy ma oferować łącznie 304 KM – o 2 KM mniej niż dotychczas. Odrobinę pogorszy się przyspieszenie – w przypadku sprintu do 100 km/h, mówimy o 6,1 s (choć pierwotnie zapowiadano 5,8 s), zamiast równych sześciu sekund, jak do tej pory. Niezmieniona pozostała prędkość maksymalna, wynosząca 180 km/h.

Szczerze mówiąc, nie bardzo jest tu sens przepisywania wszystkiego na nowo, więc jeszcze tak skrótowo dopiszę kilka faktów:

  • pojemność bagażnika mierzona zgodnie z normą VDA to 446 l w bazowym położeniu tylnych siedzeń,
  • silnik spalinowy tak jak dotychczas korzysta z pośredniego i bezpośredniego wtrysku paliwa, nie będzie się więc odkładać nagar;
  • akumulator ma pojemności 22,7 kWh i prawdopodobnie pozwoli na przejechanie do 100 km na jednym ładowaniu (według WLTP), ale tego w polskiej informacji prasowej jeszcze nie potwierdzono.

Kiedy auto będzie dostępne w sprzedaży? Nie wiadomo. Za ile? Też nie wiadomo, jak wspomniałem wcześniej. W informacji prasowej japońska marka się takimi detalami nie podzieliła, zainteresowani muszą się więc uzbroić w cierpliwość i sprawdzać. Choć wziąwszy pod uwagę wszystko, co napisano powyżej, nie do końca rozumiem, po co sobie głowę zawracać – zwłaszcza poza wyprzedażą rocznika.

nowe Suzuki Across

A wystarczyło wrzucić na nasz rynek mniejszego o segment Acrossa/Victorisa

To by zażarło, nie mam co do tego wątpliwości. No ale nie to nie, w końcu to nie u mnie w salonie będą przez dwa lata stały niesprzedane egzemplarze 300-konnego plug-ina.

Ale wiecie co?

Toyota też dała do pieca. Chcieliśmy napisać o nowym Highlanderze – modelu też niezbyt popularnym w Polsce, ale ze zwykłym napędem hybrydowym. Tymczasem Toyota właśnie pokazała nową generację – całkowicie elektryczną, bez możliwości zamówienia napędu hybrydowego czy tym bardziej spalinowego. Powiem to wprost: jeśli mamy o czymś pisać dla dwóch osób w kraju, to wolimy pisać o Replicarze Cursor, niż o wielkim, elektrycznym SUV-ie.

nowa Toyota Highlander

Ziew.

 

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to