Po tym, jak półtora roku temu na rynku zadebiutowała nowa A-Piątka wraz z usportowionym modelem S5, było kwestią czasu, aż ekipa z Ingolstadt zaprezentuje topowy model w gamie. Oto nowe Audi RS 5.
Nowe Audi RS 5, które – przeciwnie niż dotychczas – nie może mieć nadwozia typu coupe. Nie może też być kabrioletem. Może być natomiast liftbackiem, choć dla niepoznaki nazywa się wtedy Sedan bądź Limousine, zależnie od rynku. Do gamy dołączyło także kombi – Avant.
Niezależnie od wersji nadwoziowej, nowe Audi RS 5 wyróżnia się bardzo agresywną stylistyką
Przy Audi z linii RS zawsze można się było spodziewać zdecydowanej różnicy w wyglądzie względem niżej pozycjonowanych wersji. Tak jest też w tym przypadku, za co odpowiada przede wszystkim mocno poszerzone nadwozie z charakterystycznym, ostro stylizowanym przodem. Typowo dla Audi RS, z tyłu zamiast czterech końcówek wydechu znajdziemy tylko dwie – za to o wymiarach porównywalnych jedynie z przygniecionymi wiadrami. Umieszczono je bliżej środka zderzaka niż to zwykle bywało w starszych RS-ach.
Mimo pewnych niedoskonałości, i mimo tego, że poprzeczka była zawieszona wysoko (RS 4 B9 i RS 5 Sportback to moim zdaniem naprawdę ładne auta), nowe Audi RS 5 do tego poziomu doskoczyło. Jest tu może nieco więcej agresji niż zwykle w Audi bywa, ale projekt jest spójny i pasuje do bryły znanej ze zwykłego A5.
Pierwszy rzut oka na dane techniczne napawa optymizmem
Pod maską pracuje 2,9-litrowe, podwójnie turbodoładowane V6, znane już z poprzednika, ale też m.in. z Porsche Panamery. Tyle że poprzednik miał zaledwie 450 KM i 600 Nm – okej, ale tyle samo mocy miało Audi RS 5 z roku modelowego 2010. A to z kolei było raptem o 30 koni więcej, niż osiągało RS 4 B7 w 2005 r. Niby nadal w porządku, ale część klientów mogła wybrać np. BMW M3 Competition czy Alfę Giulię Quadrifoglio choćby dlatego, że oba te modele przekraczają magiczną granicę 500 KM. Teraz przekracza ją także Audi, oferując 510 KM i 600 Nm.
A właściwie to nawet więcej, bo nowe Audi RS 5 to hybryda plug-in
Maksymalna moc systemowa wynosi tu więc nie 510, a 639 KM, podczas gdy maksymalny moment obrotowy to już nie 600, a 825 Nm. Sam silnik elektryczny generuje 130 kW (177 KM) i 460 Nm. Wszystkie te cyferki trafiają na wszystkie cztery koła za pośrednictwem ośmiobiegowego automatu.
Niektóre liczby są nieco mniejsze niż dotychczas
Do tej grupy należy przyspieszenie. Co prawda tego do 200 km/h Audi nie podaje, ale do 100 km/h nowe RS 5 ma się rozpędzać w 3,6 s – czyli o 0,1 s szybciej niż robił to limitowany Sportback Performance Edition z 2024 r. i o 0,3 s szybciej od pozostałych odmian RS 5 poprzedniej generacji. Prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 250 km/h, choć limiter może zostać przesunięty na 285 km/h po dokupieniu pakietu Sport, obejmującego też m.in. inny, bardziej sportowy układ wydechowy.
Zanim przedstawię gwóźdź programu, mała dygresja
Półtora roku temu BMW przedstawiło nowe M5, również będące hybrydą plug-in. Skrytykowałem ten samochód bardzo mocno. Niczego nie żałuję, ale mimo wszystko staram się nieco przychylniej patrzeć na tego rodzaju napęd – bo przecież nie jest tak, że nie ma on zalet. Nie zamierzam jednak kajać się z powodu mojego tekstu, choć M5 oceniane jest w testach dobrze. Nie dlatego, że testerzy się nie znają – a dlatego, że mam absolutną pewność, że byłoby oceniane jeszcze lepiej, gdyby nie jego masa własna.
Trudno oczywiście zrzucać całą winę na BMW, bo winne są tu przede wszystkim europejskie przepisy dotyczące emisji CO2, no ale… gdyby ich nie było, to zapewne nowe M5 nie byłoby hybrydą plug-in, a jeśli już, to co najwyżej miękką. Nie miałoby dodatkowych setek kilogramów i po prostu prowadziłoby się znacznie, znacznie lepiej. Fizyki nie da się oszukać. To, że prowadzi się bardzo dobrze przy swojej masie zasługuje na uznanie, ale czy naprawdę musimy doceniać bezsensownie spasione auta, bo prowadzą się bardzo dobrze? Nie lepiej byłoby doceniać auta lżejsze, że prowadzą się wybitnie dobrze?
Tym akcentem płynnie przechodzimy do tematu masy własnej nowego Audi RS 5
Wiecie, ile ważył poprzednik? Od 1730 do 1810 kg, zależnie od wersji i rocznika. Wiecie, ile waży nowe Audi RS 5? 2355 kg jako Sedan/Limousine (czyli liftback) oraz 2370 kg jako Avant. Gdyby chcieć różnicę w masie przeliczyć na Biscutery, to wyszłyby ponad dwa egzemplarze. Chciałem to jakoś dodatkowo skomentować, ale jest to wartość, po przeczytaniu której musiałem wstać z krzesła i przejść się po pokoju, a potem zrobić sobie herbatę. Z prądem.
Przy takim tle niełatwo cieszyć się z nowości takich jak choćby nowy centralny dyferencjał, który zawsze jest przynajmniej częściowo spięty, czy też układ wektorowania momentu obrotowego na poszczególne koła tylnej osi – za co odpowiada system Dynamic Torque Control, zdaniem marketingowców marki pierwszy na świecie elektromechaniczny układ wektorowania w samochodzie produkcyjnym.
Polskich cen jeszcze nie ma, ale są niemieckie
106 200 euro – od takiej kwoty zaczynają się rozmowy z handlowcami w salonach Audi. Chyba że chciałbyś Avanta – wtedy mowa o 107 850 euro. Gdyby zastosować podobny przelicznik jak w modelu S5, to w Polsce Audi RS 5 Limousine powinno kosztować mniej więcej 470 tys. zł, podczas gdy Avant – mniej więcej 475-480 tysięcy. Kwoty te mogą się nieco różnić od faktycznych – choćby z powodu ewentualnych różnic w wyposażeniu na poszczególne rynki. Tak czy owak, nie wygląda to źle – to mniej niż BMW życzy sobie za BMW M3 Competition xDrive (od 517 500 zł) i zdecydowanie mniej, niż Mercedes chciałby za 4-cylindrową klasę C ze znaczkami AMG (od 535 300 zł).
To auto wydaje się być jak róża z jednym bardzo ostrym kolcem
I myślę, że nie muszę pisać, co jest tym kolcem. Inaczej nie jestem w stanie podsumować nowego RS 5. Bardzo dobrze wygląda, będzie naprawdę szybkie oraz wydaje się, że inżynierowie naprawdę się przyłożyli do podwozia. To jednak nie będzie aż tak dobry samochód, jaki mógłby być… gdyby nie to parcie na plug-iny. Mimo wszystko, tu chociaż mamy sześć cylindrów – a to już coś.
Nowe RS 5 wydaje się być tak dobre, jak tylko mogło być w obecnych realiach. Ale przez wskazane problemy z niemieckiej trójcy o wysokich osiągach nadal wybrałbym BMW.









