W dziesiątym odcinku Ekspresówki jak zwykle pełno arcyciekawych wiadomości z całego świata i kilku kontynentów. W USA jadowici prawnicy, w Azji sprytni Chińczycy, w Austrii bateriowozy jak zwykle, ale za to w Polsce niebawem będą legalne retrofity LED, a jeszcze wcześniej legalnie można będzie pośmigać wyczynowo Seicentem. Zapraszamy!
BYD testuje 1500 kW ładowarki na stacjach bardzo przypominających benzynowe
BYD, chiński producent samochodów elektrycznych, testuje ładowarki oferujące maksymalną moc 1500 kW, a pierwsza stacja w układzie mocno przypominającym tradycyjne stacje benzynowe powstała w Shenzen. Z dostępnych danych wynika, że osiągana podczas ładowania moc szczytowa sięgająca wspomnianych 1500 kW przy zasilaniu 1000 V potencjalnie może wydłużyć zasięg o 400 km w zaledwie 5 minut. Stąd pomysł na zaaranżowanie stanowisk typowe dla większych miast i ich ciasnej zabudowy, kiedy pistolety do tankowania soku z dinozaurów zwieszają się gdzieś z góry dla oszczędności miejsca. Testy ograniczone są do wybranych modeli BYD z plakietką Flash Charge, o taką jak poniżej:
Na czas testów cena za 1 kWh wynosi 18 centów (w przeliczeniu z juanów rzecz jasna), co wypada nader atrakcyjnie zestawione z brytyjską siecią ładowarek Gridserve, oferujących moc szczytową na poziomie 360 kW i żądających 1,20 dolara (po przeliczeniu z funtów) za 1 kWh. Komunikaty BYD twierdzą też, że nabywcy kompatybilnych samochodów otrzymają rocznie 1000 kWh darmowej energii elektrycznej, ale szczegółów póki co brak. Podobnie jak niewiadomą zostaje żywotność akumulatorów poddawanych tak szybkiemu ładowaniu jak również źródło tych wszystkich kWh. Byłoby ciut czerstwo, gdyby okazały się nim te przebrzydłe paliwa kopalne, no nie? Dopytywać o to będzie nietaktem towarzyskim, więc nie dopytujemy.
Klienci VW i Audi w USA zarzucają silnikom EA888 olejoholizm
Ojczyzna jadowitych prawników starannie pielęgnuje tradycje pozywania wszystkich o wszystko. Tym razem pozew zbiorowy dotyczy silników VW i Audi o kodzie EA888, a konkretnie ich problemów z nadmiernym zużyciem oleju i wyciekami w silnikach czterocylindrowych o pojemności 2 litrów. Dotyczy to przede wszystkim modeli z lat 2018–2026, takich jak Tiguan, Jetta i Q5. Pozew złożony w New Jersey zarzuca wadliwym pierścieniom tłokowym przedostawanie się zbyt dużej ilości oleju do komór spalania. Po spaleniu olej ten rzekomo tworzy osad węglowy, który może powodować zatarcie zaworu odpowietrzania skrzyni korbowej (PCV). W pozwie zarzuca się również wzrost ciśnienia w skrzyni korbowej, co powoduje uszkodzenie uszczelnień. Powodowie twierdzą, że problem jest objęty gwarancją, ale dealerzy odmawiają wykonania napraw wykraczających poza wymianę uszkodzonych części na, jak twierdzą, równie wadliwe. Twierdzą również, że w wyniku domniemanej wady wartość pojazdu spadła. O tym ostatecznie decydują sądy i nie ma gwarancji, że producent samochodów będzie zmuszony do wypłaty odszkodowania. I tak się powoli żyje w kraju wolności, yeeehaaaw!
Retrofity LED typu H1 i H4 mają być legalne w Polsce od 2028 roku
Rafał Jaśkowski, dyrektor biura komunikacji w Ministerstwie Infrastruktury, potwierdził zaawansowane prace nad dopuszczeniem LED-owych zamienników, tzw. retrofitów, do stosowania w samochodach osobowych. Znowelizowane przepisy – o powadze sprawy może świadczyć, że zaangażowało się ONZ – umożliwią stosowanie diodowych źródeł światła w miejsce dotychczasowych halogenowych żarówek. Przewagami źródeł LED jest wyższa żywotność oraz nawet 60 proc. mniejsze zużycie energii, a wraz z rozwojem technologii oświetleniowej również barwa światła nie odbiega (czy raczej: nie musi odbiegać) od tej oferowanej przez halogeny czy ksenony. Jeszcze w tym roku legalne mają stać się zamienniki do świateł przeciwmgłowych, w przyszłym – drogowych (lub „długich”, jak kto woli), a w 2028 r. świateł mijania. Już teraz w pełni legalne są zamienniki LED typu H11. Dopóki jednak prace szacownych instytucji trwają, lepiej nie ryzykować odebrania dowodu rejestracyjnego w razie kontroli i jeździć na tym, co producent przewidział w homologacji.
Prezydent Krakowa twierdzi, że wysłuchał mieszkańców w sprawie SCT
Wybitnie pomogło w tym zapewne referendum w sprawie jego odwołania, pod którym zebrano już ponad 100 tysięcy podpisów. Jeszcze-prezydent Aleksander Miszalski oczywiście popiera referenda jako przejaw dojrzałej demokracji, ale najwyraźniej nadal ma typowe dla polityka problemy z właściwą oceną sytuacji i poprawnym rozumieniem pojęć. SCT ma ulec pewnym zmianom, wprowadzony zostanie cały szereg wykluczeń, wyłączeń i zwolnień z opłat, ale obszar SCT ma zostać utrzymany w pierwotnie gargantuicznym kształcie. Prezydent zapowiada, że nie wycofa się z wdrożenia SCT ani nie zmniejszy zasięgu terytorialnego tejże. Niewykluczone więc, że zostanie wyprowadzony z ratusza, bo najwyraźniej zapomniał, kto tu dla kogo jest i z czyich pieniędzy ma pensję.
Dyrektor generalny Forda rozważa wprowadzenie nowego Falcona Ute
Dyrektor generalny Forda, Jim Farley, bawił (lub jeszcze bawi) w Australii i obserwuje tamtejszy krajobraz motoryzacyjny. Zachwycił się modelami typu ute, endemitem australijskim łączącym cechy osobowego coupe z walorami użytkowymi pickupa, którego początki sięgają lat 30. XX wieku. Przybrawszy postać modelu Ford Falcon Ute, był on produkowany od 1961 do 2016 roku. Ford oferuje obecnie – jakkolwiek zadziwiająco dla Europejczyka to brzmi – kompaktowego pickupa o nazwie Maverick na rynek amerykański, ale chciałby co zrozumiałe rozszerzyć ofertę i uszczknąć więcej rynkowego tortu. Czy pójdzie to w stronę przekonywania Australijczyków do „kompaktowych” pickupów o kubaturze lokomotywy, czy raczej Amerykanów do egzotycznej u nich formuły ute opartej o zwykłe sedany – czas i korpodecyzje pokażą.
Floryda wprowadza uznaniowość w ocenie nadmiernego hałasu
Izba Reprezentantów Florydy właśnie zatwierdziła projekt HB 543, szeroko zakrojoną ustawę dotyczącą ruchu drogowego, obejmującą między innymi zakaz celowego utrzymywania wysokich obrotów oraz powodowania nadmiernego lub nietypowego hałasu. Co ciekawe wspomniany projekt znosi dotychczasowe konkretne wartości hałasu, czyli 72 dB przy prędkościach poniżej 56 km/h i 79 dB na drogach szybkiego ruchu, i w zamian egzekwowanie nowego prawa będzie w dużej mierze opierać się na ocenie funkcjonariusza, czy hałas był nadmierny i celowy. Ponieważ przepis nie ma jasno określonego progu, mandaty mogłyby zależeć od takich czynników, jak zeznania świadków, nagrania z kamer nasobnych lub obserwacje funkcjonariuszy. Na produkowanie dziurawego i subiektywnego prawa, które można obchodzić z lewej, jak widać nikt nie ma monopolu. Ale może w krainie jadowitych prawników właśnie o to chodzi, by ciągle dostarczać im strawy, na przykład teraz przepychankami w sądach o to, co kto uznaje za nadmierny hałas?
Jeep Wrangler z 2026 r. nie przewraca się już na bok w testach zderzeniowych (wreszcie)
Do tej pory wyglądało to tak:
A od 2026 r. będzie wyglądało tak:
Jeep rozpoczął montaż Wranglerów z nową – Tą Już Poprawioną™ – konstrukcją ramy po październiku 2025 roku, więc każdy egzemplarz wyprodukowany później powinien podobnie radzić sobie z tego typu zderzeniami. Nowe pickupy Gladiator z roku modelowego 2026 roku otrzymały tę samą modyfikację. Można? Trzeba.
Austriacka policja rezygnuje z radiowozów na baterie
Austriackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, któremu podlega policja, ogłosiło zakończenie spektakularną porażką programu pilotażowego, mającego sprawdzić, czy samochody elektryczne nadają się do służby. Odpowiedź, której naprawdę nikt nie mógł się spodziewać – nie nadają się. Oprócz niewystarczającej infrastruktury ładowania głównymi powodami są wysoka masa, niewystarczająca ilość miejsca na niezbędny sprzęt służbowy, ograniczony zasięg i jego gwałtowny spadek w trakcie jazdy z dużymi prędkościami. Wszystko to sprawiło, że w trakcie trwania programu radiowozy na baterie trzymano w rezerwie i pozwalano im obrastać kurzem oraz zapomnieniem, a do pracy zaprzęgano pojazdy z napędem spalinowym. Służba mundurowa to najwyraźniej nie tylko patrolowanie spacerowym tempem malowniczych uliczek w kurortach turystycznych. Może w tak wąskiej niszy znalazłoby się miejsce dla bateriowozu, ale co kiedy zamiast kwitnąć pod ładowarką trzeba będzie gonić jakiegoś rzezimieszka, unoszącego w dal cudzy portfel?
Seicento Cup już w kwietniu i maju na Torze CSE Autek w Józefowie
I na koniec, żeby zatrzeć niesmak wywołany nieustanną błazenadą bateriowozów, coś idealnie do wpisania w terminarz na kwiecień i maj, zwłaszcza wobec coraz ładniejszej pogody. Oto na Torze CSE Autek w Józefowie odbędą się dwie rundy Seicento Cup, czyli wyczynowa jazda seryjnymi (acz wybebeszonymi) Sejami 1.1. Miałem kiedyś takiego, choć niewybebeszonego i chyba już wiem, co będę robił w przyszłym miesiącu.






