Ostatnie kilka lat dla AMG były nieszczególnie udane wizerunkowo. Trudno żeby były, gdy Mercedes-AMG C 63 miał cztery cylindry, E 63 z V8 wycofano, a nowe GT 4-Door jest elektryczne. Ale nie traćcie nadziei, bo oto jest nowe dzieło inżynierów z Affalterbach: należący do serii Mythos Mercedes-AMG CLE 646 Spezialanfertigung.
Premiera drugiego przedstawiciela ekskluzywnej serii Mythos (pierwszy był model PureSpeed na bazie SL-a) odbyła się podczas weekendu Formuły 1 GP Hiszpanii. Nie jest to pierwszy raz, gdy Mercedes pokazał nowe auto podczas rundy królowej sportów motorowych – w 2011 r. podczas GP Niemiec pokazano C 63 AMG Black Series.
Jest grubo, aż za grubo
Pamiętacie przywołany przed chwilą model C 63 Black Series? Wtedy producent postanowił, że samochód będzie się mocno wyróżniać na tle bazowego C 63 C204, choć jednocześnie starano się zachować elegancję – czy chociaż odrobinę tejże. W przypadku najnowszego dziecka AMG dostaliśmy projekt z tzw. grubej rury.
Mamy mocno przeprojektowany przedni pas, gdzie mamy wyraźną inspirację modelem AMG GT Black Series. Można zauważyć również zupełnie nową maskę z pokaźnych rozmiarów wlotem powietrza. Z tyłu trudno nie dostrzec skrzydła rozmiarów tego z Airbusa A320, natomiast ułożenie końcówek układu wydechowego kojarzyć się może z Lexusami z linii F. Nadwozie poszerzono: ma 1967 mm, podczas gdy zwykły Mercedes CLE – 1860 mm.
Efekt końcowy wzbudza mieszane odczucia. Z jednej strony doceniam, że Mercedes odpuścił w tym wypadku zasypanie grilla gwiazdkami czy LED-ową listwę łączącą przednie reflektory i w końcowym rozrachunku zdecydowanie wolę patrzeć na nowego Mythosa niż na nowego AMG GT 4-Door. Z drugiej, skrzydło zamontowane na klapie bagażnika jest zwyczajnie za duże – bardzo dobrze widać to na zdjęciu linii bocznej. Nie pasuje tu też takie ułożenie końcówek wydechu – na każdym innym samochodzie niż Lexusy wygląda to po prostu źle. W skali szkolnej dałbym trójkę z plusem.

Mercedes CLE w „zwykłej” wersji AMG to naprawdę ładne auto. Nie trzeba by było wielu poprawek, ale Niemcy przedobrzyli.
Na szczęście grubo jest też od strony technicznej
Pod maską zagościł silnik M177 Evo, czyli czterolitrowe V8 z podwójnym turbodoładowaniem. Jednostka ta zadebiutowała w tym roku w klasie S, pojawiła się również w dużych SUV-ach AMG: GLE 63 S oraz GLS 63. Największą nowością względem starszych V-ósemek Mercedesa jest tu wał korbowy typu flat-plane.
Jak można się domyślić, nazwa modelu nie jest przypadkowa – 646 to moc nowego Mercedesa wyrażona w koniach mechanicznych. Choć patrząc na to groźne Spezialanfertigung może należałoby powiedzieć, że to 646 Pferdestärke. Nic nie szkodzi, że to to samo. Maksymalny moment obrotowy sięga tu 850 Nm, a dodatkowe 23 KM i 205 Nm dokłada zintegrowany rozrusznikoalternator. Liczby te są przenoszone na asfalt przy pomocy dziewięciobiegowego automatu Speedshift TCT. Na cztery koła? Nieeee. Jest prawilnie – napęd trafia tylko na tył.
Na papierze osiągi CLE 646 robią wrażenie i nie robią wrażenia
Pierwszą setkę AMG-CLE 646 osiąga w 3,9 s od startu zatrzymanego. Na sprint od zera do dwustu potrzebuje 11,4 s, a prędkość maksymalna wynosi 310 km/h. Producent chwali się również czasami 0-300 km/h, gdzie w zależności od trybu to 36,2-36,8 s. Liczby imponują, choć po zestawieniu z masowym CLE 53 odrobinę mniej – ten na osiągnięcie 100 km/h potrzebuje 4-4,2 s w wersji Coupe (Cabriolet o 0,2 s dłużej). Trzeba jednak zauważyć, że CLE 53 ma napęd na obie osie, więc ma ułatwione zadanie na starcie. CLE 646 nie dość, że jest o 197 KM mocniejszy, to jeszcze lżejszy, o czym poniżej.
Robiono wszystko, żeby zmniejszyć wagę. I zmniejszono, ale ktoś tu trochę zmyśla
Oprócz usunięcia napędu 4MATIC+ wykorzystano w nadwoziu elementy z włókna węglowego. Dodatkowo mamy tu niestety tytanowy układ wydechowy Akrapović. Usunięto też część wygłuszeń oraz tylną kanapę. Producent twierdzi, że udało się zaoszczędzić 170 kg, aczkolwiek dane techniczne nie są aż tak optymistyczne, delikatnie mówiąc. Zobaczcie: dla Mercedesa-AMG CLE 53 4MATIC+ producent podaje masę własną na poziomie równych dwóch ton według normy EU, co po odjęciu 75 kg (68 kg kierowcy i 7 kg bagażu) daje 1925 kg DIN. CLE 646 Spezialanfertigung waży 1895 kg… według DIN. Czyli 1970 kg EU. Mamy więc nie 170, a zaledwie 30 kg różnicy między tymi autami, co zresztą wyłapał również francuski serwis L’argus. Wygląda to na bardzo kreatywny marketing. Być może faktycznie wyrzucono 170 kg z modelu bazowego (czyli CLE 53), ale za to potem dorzucono 140 kg elementów właściwych dla CLE 646? Raczej się nie dowiemy, ale jestem pod wrażeniem – choć wolałbym jednak być pod wrażeniem faktycznego spadku masy, a nie zdolności ekipy od pisania laurek.
Dużo uwagi poświęcono podwoziu i aerodynamice
O poszerzonej karoserii już wiemy, pora trochę rozwinąć temat. Zawieszenie nowego auta zostało obniżone względem modelu bazowego – dokładnie o 22 mm z przodu i o 16 mm z tyłu. Za konstrukcję zawieszenia odpowiada doskonale znane i cenione KW Automotive. Kute felgi obuto w opony o rozmiarze 305/30 ZR20 z przodu oraz 335/30 ZR20 z tyłu.
Samochód umożliwia regulację zarówno tylnego skrzydła, jak i przedniego dyfuzora (można wybrać pozycję Street lub Race). Przy postawieniu na maksymalny docisk, sięga on 250 kg przy prędkości maksymalnej.
Wnętrze też przeszło zmiany, choć nie aż tak radykalne
Główne różnice jaka znajdują się w wersji z linii Mythos dotyczą usunięcia tylnej kanapy, w której miejscu pojawiła się klatka bezpieczeństwa oraz kubełkowe fotele, które w ramach opcji mogą mieć sześciopunktowe pasy szelkowe. System multimedialny MBUX został również mocno uproszczony, poza tym próżno szukać w tym aucie asystenta parkowania ParkTronic.
Nie kupisz, choćbyś chciał
Jeżeli ktoś chciał kupić ten samochód, to bardzo mi przykro – miliony na koncie nie wystarczą. Wszystkie egzemplarze zostały wyprzedane jeszcze przed premierą. Powstanie jedynie 30 egzemplarzy, o czym informuje napis na tylnym skrzydle. Nie trzysta, nie trzy tysiące, tylko trzydzieści sztuk.
Przyznam, że nic z tego nie rozumiem. Wcześniejszy model z linii Mythos, AMG PureSpeed, cieszy 250 nabywców. Ba, łatwiej spotkać nawet SLR-a McLaren Stirling Moss, którego wyprodukowano 75 sztuk. CLK DTM AMG? 180 sztuk. CLK 63 AMG Black Series czy C 63 AMG Black Series to wręcz masówka – pierwszego zbudowano 500, a drugiego 800 egzemplarzy. Sam fakt limitowania produkcji nowego Mythosa jest zrozumiały, ale to auto nie wydaje się być aż tak specjalne, by ledwo trzydzieści egzemplarzy było jakoś uzasadnione.
Od strony technicznej auto jest bardzo fajne, ale AMG popełniło błędy w innych miejscach
Najważniejsze, że model CLE w końcu otrzymał silnik V8. Można odnieść wrażenie, że AMG chciało przeprosić klientów za swoje decyzje modelowe, ale „przepraszam” ledwo bąknęło pod nosem.
Auto ma bezczelną prezencję, może nawet zbyt bezczelną. Uważam, że nie trzeba było tak mocno modyfikować ładnej bazy jak CLE 53 4Matic+. Bo patrząc na konkurencję, marka BMW opracowując M4 CSL mimo wszystko zachowała w tym jakiś umiar.
No i mamy samą kwestię serii. To byłby bardzo dobry przedstawiciel Black Series, ale Mythos? Zmian jest dużo, bardzo dużo – ale brakuje ich mimo wszystko w obszarach, które by uzasadniały przypisanie auta do tej ekskluzywnej rodziny modeli.






