Kolejny odcinek Ekspresówki, a imię jej czterdzieści i cztery. Tym zgrabnym nawiązaniem do klasycznej literatury zaczynamy, a będzie się działo dużo i szybko, bo ślamazarne nudne wiadomości to ma konkurencja. Zapraszamy!

Koenigsegg za 3,6 mln dolarów objęty akcją serwisową

ekspresówka

Panie Areczku, akcje serwisowe są dla wszystkich, nie tylko dla zarządu.

Chodzi konkretnie o siedem egzemplarzy Koenigsegga CC850 sprzedanych w USA oraz o problem z elektrycznym hamulcem postojowym, którego wadliwe działanie może doprowadzić do stoczenia się pojazdu z miejsca parkingowego. 12 października tego roku producent otrzymał zawiadomienie o jednym takim przypadku, więc nie mitrężąc ogłosił akcję przywoławczą dla wszystkich siedmiu (jak to brzmi w ogóle) obecnych na amerykańskim rynku samochodów. Warte odnotowania na korzyść Koenigsegga jest, że nie czekał na pozew od jadowitych prawników, tylko sam wystąpił z inicjatywą. Rozwiązanie może zostać przesłane przez sieć komórkową, bowiem wystarczy tu aktualizacja oprogramowania, choć można też osobiście przyjechać do ASO.

Bugatti Chiron należący do Mate Rimaca został skradziony

Jakość obrazu z kamery odwrotnie proporcjonalna do jakości samochodu.

… kiedy tenże niefrasobliwie zostawił kluczyki w pojeździe, zaparkowanym na terenie swojej fabryki w Chorwacji. Po zorientowaniu się dzięki systemom telemetrii, że jego własność prowadzona lepkimi rączkami amatora cudzych samochodów oddala się pędem w stronę granicy ze Słowenią, Mate Rimac wskoczył do swojego Porsche 911 i ruszył w pościg, pozostając w kontakcie z policją i podając im na bieżąco lokalizację Bugatti. Złodzieja złapano w Austrii – otwarte granice w obrębie Unii Europejskiej mają mimo to więcej zalet niż wad – kiedy zatrzymał się zatankować łakomego na oktany Chirona i co nie dziwi, za paliwo również nie zamierzał zapłacić. Mate Rimac nie wniesie oskarżenia, ale prawdopodobnie zrobią to władze Chorwacji i Austrii. Gdyby rzezimieszek połakomił się na hybrydową Toyotę, dojechałby pewnie w okolice Skandynawii na jednym baku. Najlepsze w tym wszystkim jest to, iż podobno jegomość przybył na teren fabryki skuszony wizją podjęcia pracy tamże – ale kluczyk w Chironie okazał się być wizją bardziej kuszącą.

Europejska lista finalistów COTY zawiera wyłącznie samochody elektryczne

Konkurs Car of the Year odbywa się jak nazwa wskazuje co roku, ale to pierwsza sytuacja, w której do finału wjadą z piskiem falowników wyłącznie samochody elektryczne, konkretnie siedem modeli: BMW iX3, Cupra Raval, Hyundai Ioniq 3, Kia EV2, Renault Twingo, Volkswagen ID Polo i Volvo EX60. Wybrano je z puli 38 pojazdów, wśród których znalazło się kilka pochodzących z Chin. Do finału jednak nie zakwalifikował się żaden z nich, co stanowi interesujący komentarz do wyników sprzedaży chińskich bateriowozów, stanowiących już około 10 proc. ogólnej liczby sprzedawanych w Europie samochodów. Na upartego można by przypiąć odznakę z Puchatkiem modelowi EX60, wszak Chińczycy mają w Volvo bardzo dużo do powiedzenia. Ale jeśli chodzi o finał europejskiej edycji COTY, do powiedzenia nie mieli nic.

GM zapłaci 220 milionów dolarów kary za sprzedawanie danych klientów bez pozwolenia

Korporacyjna chciwość została oto przykładnie ukarana – tym razem chodzi o General Motors i niecne praktyki, których koncern się dopuszczał. Obecny na pokładach samochodów marek należących do GM system Smart Drive, służący monitorowaniu zachowań kierowców, rejestrował dane dotyczące stylu jazdy i był aktywny w latach 2016-2024. Pozyskane w ten sposób szczegółowe informacje koncern sprzedawał ubezpieczalniom, które mogły określać na ich podstawie wysokość składki dla każdego kierowcy. GM nie pisnął właścicielom swoich samochodów choćby słowem na ten temat, ale po licznych obawach o prywatność, zgłaszanych przez klientów, zakończył program w 2024 r. Tropem ruszyli prokuratorzy generalni i zmusili General Motors do ugody oraz wypłacenia na jej mocy 220 milionów dolarów kary. Nie ma w korporacyjnym Excelu czerwieni o wystarczająco żarówiastym odcieniu, by to należycie zilustrować.

Tesla Semi spłonęła, a akcja gaśnicza trwała kilkanaście godzin

ekspresówka

Płoń, płoń! Nie ma litości dla tych, co czynią ohydę!

Miłośnicy bateriowozów podnoszą przy takich okazjach pseudoargument, że przecież samochody spalinowe też się palą i to o fefnastylion razy częściej niż elektryczne. Być może, ale też ugaszenie tego pierwszego nie wymaga wielu godzin wytężonej pracy kilku jednostek gaśniczych. A w przypadku ciężarówki Tesli Semi, która na autostradzie I80 w Kalifornii stanęła w płomieniach, strażacy mieli roboty na kilkanaście godzin, głównie z powodu ogromnego akumulatora pojazdu – 548 lub 822 kWh, zależnie od wersji. Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane, podobnie jak pomysł na ciężarówkę na baterie, której głównym zajęciem jest taszczenie swojego własnego akumulatora.

Unia Europejska zamierza ujednolicić przeglądy okresowe

Obecna sytuacja wygląda tak, że pojazd, który w jednym państwie unijnym przechodzi przegląd wedle lokalnych wymogów, w innym może go nie przejść w ogóle. Trwają zatem prace nad dyrektywą, mającą ujednolicić te kwestie na terenie wszystkich państw członkowskich. Jedna z propozycji obejmuje obowiązek stawiania się na akcje serwisowe, ogłaszane przez producenta, a niedopełnienie tego wymogu mogłoby poskutkować negatywnym wynikiem przeglądu okresowego. Jak zmusić producentów do skutecznego dzielenia się takimi informacjami, dyrektywa milczy. Z dobrych wiadomości – przegląd na wakacyjnym wyjeździe można by zrobić w dowolnym kraju UE.

Głowica do silników Vortec z Temu jest taka jak to brzmi

Pan Eric Weingartner, właściciel firmy Weingartner Racing, w celach edukacyjnych zakupił w internetowym serwisie Temu głowicę do silników small-block w układzie V8 o handlowej nazwie Vortec, produkowanych przez General Motors. W oryginalnej głowicy, wprowadzonej na rynek w latach 80., kluczową rolę odgrywały kanały dolotowe, których kształt był starannie zaprojektowany i skonstruowany pod kątem zwiększenia wydajności, pełniejszemu spalaniu mieszanki paliwowo-powietrznej, a w efekcie zwiększenie mocy silnika.

Tego wszystkiego nie zapewnia kupiony na Temu bubel, którego jak widać na powyższym filmie nikomu nie chciało się nawet dokładniej naszkicować na poplamionej serwetce, o sumiennym wykonaniu nie wspominając. Trudno się dziwić, skoro całość z przesyłką kosztowała 350 dolarów, a zważywszy na ciężar produktu, niemało z tej kwoty poszło na same koszty przesyłki. Zamontowanie takiej głowicy spowoduje raczej obniżenie niż podniesienie jego osiągów, ale trudno oczekiwać innych rezultatów. Przyszłe pokolenia będą miały bardzo dużo niepochlebnych rzeczy do określenia naszych czasów, w których zamawianie bezużytecznego żelastwa z drugiego końca świata jest formą rozrywki.

I tym drętwym pedagogicznym akcentem kończymy ten odcinek. Teslą nawet przed samozapłonem jeździć trochę strach, chińskim bateriowozem obciach, a kradzionym Bugatti to przestępstwo. Pozostaje cierpliwie poczekać, aż Koenigsegg upora się z akcją serwisową.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to