Dwunastu apostołów, dwanaście miesięcy, dwanaście potraw na wigilijnym stole (ciekawe kto to zje, a jeszcze ciekawsze kto będzie po tym zmywał), dwanaście cylindrów w układzie widlastym przeważnie już tylko w generatorach prądotwórczych i kilku autach. No i dwunasty odcinek Ekspresówki – to dziś.

Toster umieszczony pod samochodem elektrycznym doprowadza do pożaru

ekspresówka

To ani ten toster, ani ten samochód, ani nawet ten kraj, ale nie o to chodzi w szokujących nagłówkach.

Widziałem kiedyś zdjęcie restauracyjnego menu, w którym przetłumaczono „Dania z grilla” jako „Denmark from grill”. Jakiś Duńczyk postanowił połączyć jedno z drugim, umieścił pod swoim bateriowozem toster w celu podgrzania baterii i zapobieżenia utracie zasięgu podczas zimnej skandynawskiej nocy, i tym jednym prostym trikiem doprowadził do pożaru, który strawił samochód, toster, wiatę garażową oraz uszkodził fragment domu. Nie jest na razie znana marka samochodu ani tostera, ale tak czy owak nie powtarzajcie tego u siebie – cześć, nazywam się Lars Jensen, a to jest Jackass!

W Tajlandii na ćwiartkę możesz się ustawić podrasowanym ambulansem

Ijo ijo, jedziemy cię prześcignąć!

Tajski system opieki zdrowotnej do szybkiego transportu chorych posługuje się prywatnymi ambulansami, finansowanymi przez fundacje i wolontariuszy. Czas dojazdu do wypadku ma duże znaczenie, ponieważ pierwszy ratownik na miejscu zdarzenia dostaje premię. Nie dziwi zatem, że potrzeba znów okazała się matką wynalazku i do wyścigów na 400 metrów (lub jak kto woli ćwierć mili) stają zmodyfikowane nieraz Toyoty HiAce, najpopularniejszy model wykorzystywany w Tajlandii na karetkę pogotowia ratunkowego. Nie wiem czy nie pogubiłbym witalnych organów jako całkowicie zdrowy pasażer czegoś takiego, o poszkodowanym w wypadku nie mówiąc.

Ford Capri powróci (hurra!) jako elektryczny SUV bazowany na VW ID.5 (łeeee)

Ford Capri od lat 60. do 80. XX wieku wyglądał mniej więcej tak:

ekspresówka

Gama silnikowa oferowała podstawowe jednostki z osiągami typu 0-100 km/h opisywanymi „tak”, aż po widlaste szóstki o słusznej pojemności, których nie trzeba było się wstydzić. Taki europejski pony car, na ile to oczywiście możliwe na Starym Kontynencie. Ale moda się zmienia, wraz z nią oferta producentów samochodów i nowy wspaniały Ford Capri będzie blisko spokrewniony z tym:

Och jaki ze mnie nieposkromiony pożeracz bezdroży, tylko proszę nie odjeżdżaj za daleko od ładowarki.

Nowy model ma opierać się na elektrycznym modelu VW ID.5 (nigdy nie zrozumiem niemieckiego zamiłowania do nazw samochodów wyglądających jakby po klawiaturze Enigmy przebiegł kot) i być odpowiedzią na pytanie, którego nikt nigdy nie zadał. Tak jakby VW Caddy przefarbowanego na Forda Tourneo Connect nie było dosyć.

Ken Block w ostatniej w swoim życiu Gymkhanie ponownie dosiadł napędu elektrycznego

Po powyższych nudziarstwach o Jeszcze Jednym Generycznym-Elektrycznym SUVie miło zobaczyć, że napęd elektryczny może posłużyć czemuś tak trywialnemu a jednocześnie niezbędnemu w życiu jak beztroska zabawa:

Przednia oś kręci się do przodu, tylna do tyłu, wszystko wśród jazgotu falownika i aromatu palonych opon o poranku. Maksymalny moment dostępny od samego początku to również wielka zaleta silnika elektrycznego w zastosowaniach trakcyjnych. Cóż, kiedy z bateriami ludzkość dalej drepcze z grubsza w miejscu i jak były wielkie, ciężkie, drogie i wymagały długiego czasu ładowania, tak nadal jest. Popularyzacja bateriowozów dobija i tak już ledwie zipiący system energetyczny. Dobrze, że podczas seansu nie musimy się tym przejmować. Co się natomiast tyczy Blocka, to za kierownicą świetnie radzi sobie jego córka, Lia.

Powstał pierwszy samochód napędzany pięciorotorowym silnikiem Wankla

Pozostajemy w klimatach wyczynowych, ale wracamy na spalinową stronę mocy. Zawodnik driftingowy Mike Whiddett skonstruował motoryzacyjnego wnuka samego diabła, a co najmniej pojazd, którym można by dostarczać do piekła jedzenie na telefon:

Demoniczny wóz nazwano 787D, nawiązując tym samym (podobnie jak wyglądem nadwozia) do legendarnej Mazdy 787B, która zwyciężyła w Le Mans w 1991 r. Nie został on jeszcze przetestowany na torze, ale Mike Whiddett zamierza to niebawem uczynić. Póki co można sobie kupić wersję miniaturową od Hot Wheels.

Japoński samochód roku 2023-2024 wybrany i oczywiście jest to Toyota

Ale bynajmniej nie pudełkowaty kei-van ani cesarski model Century. To byłoby za proste nawet jak na lubujących się w minimalizmie Japończyków. Zwycięzcą jest – uwaga, nikt się nie spodziewał – nowy Prius.

Nippon banzai!

Ale Japonia nie byłaby sobą, gdyby całkiem wzgardziła mini/kei-vanami. I tak na miejscu czwartym jest Toyota Alphard/Vellfire, na piątym Nissan Serena, a na szóstym Mitsubishi Delica Mini, stereotypowa dla Smoczych Wysp lodówka na kołach, co do milimetra w każdą stronę wykorzystująca przepisy dotyczące kei-carów. Zaś żeby było całkiem dziwnie, to w rankingu znalazło się jeszcze miejsce dla BMW X1, Abartha 500e (zapewne jest kawaii, UwU czy tam sudoku) oraz… Maserati Grecale. To ostatnie z 18 punktami dzieli względem lidera (Prius – 360 punktów) przepaść, ale sama obecność egzotycznej nie tylko w Japonii marki jest co najmniej interesująca.

W Mitsubishi Delicę Mini bardziej bym się ubierał niż do niego wsiadał, więc biorę tajski ambulans i lecę nim na jakiś względnie pusty zaśnieżony parking, polatać bokami wśród innych narwanych. W razie czego stanę grzecznie z boku i udam, że zabezpieczam wydarzenie tą karetką. A czemu ona tak ryczy na jałowych obrotach? Nie wiem, może wydech przerdzewiał albo co.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to