Dzień dobry! To już 14. odcinek Ekspresówki w tym roku i szczerze mówiąc nieszczególnie obfity w wiadomości, ale czasem zdarza się sezon ogórkowy. Tym niemniej postaraliśmy się wybrać kilka najsmaczniejszych kąsków – a żeby wpis był dłuższy, dorzuciliśmy może nie tak szałowy, ale zapewne istotny dla polskich klientów lifting lubianego crossovera. Zapraszamy do konsumpcji.

Autonomiczny Hyundai jeździ lepiej od Amerykanów podchodzących do egzaminu

Z jednej strony nie jest to może jakieś szczególnie sprawiedliwe porównanie, bo osoba podchodząca do egzaminu prawie nigdy nie ma godnego uwagi poziomu umiejętności (chyba że np. sporo jeździła bez posiadania uprawnień), z drugiej – wygląda na to, że Hyundaiowi faktycznie udało się całkiem nieźle zaprogramować autonomicznego Ioniqa 5 Robotaxi.

Owszem, cała akcja to po prostu reklama, ale Koreańczycy podeszli do sprawy poważnie i do przeegzaminowania Ioniqa wybrali egzaminatorkę z 25-letnim doświadczeniem, Kandice Jones. Pani Jones jest w Las Vegas (gdzie pracuje) znana z tego, że egzamin na prawo jazdy zdaje u niej zaledwie 16 proc. osób. A dodajcie do tego fakt, że w USA przecież większość osób jeździ samochodami z automatyczną skrzynią biegów, więc nie muszą się obawiać np. kangurów czy zduszenia silnika przy ruszaniu – a i tak jest to zaledwie 16 proc.

Reklama reklamą, ale i tak gratuluję, bo to robi wrażenie – choć chciałbym w tym samym teście, u tej samej egzaminatorki zobaczyć też rozwiązania konkurencyjne.

Suzuki Vitara na razie donikąd się nie wybiera. Dostało natomiast kolejny lifting

ekspresówka

Vitara obecnej generacji jest z nami od 2015 r., choć projekt ten jest jeszcze nieco starszy – prototypowe Suzuki iV-4 zapowiadające Vitarę pokazano w Tokio w 2013 r. W 2018 r. crossover (czy tam SUV… mniejsza z tym, grunt że własności terenowe się pogorszyły przy zmianie generacji) otrzymał lifting, pora na kolejny.

Nową Vitarę najłatwiej rozpoznać po przednim zderzaku, z powodu którego auto wygląda gorzej i taniej niż dotąd. Co więcej, wygląda na to, że usunięto z listy wyposażenia przednie reflektory przeciwmgielne. Nie żeby było to coś, czego używa się na co dzień, ale… no nie jestem przekonany. Suzuki dostało też dwa nowe lakiery oraz bardziej aerodynamiczne felgi.

We wnętrzu pojawił się nowy system multimedialny z 9-calowym ekranem, doszły też nowe lub zmodernizowane systemy wspomagające kierowcę. Pod maską bez zmian: nadal będą dostępne wersje 1.4 BoosterJet (129 KM) oraz 115-konna hybryda z wolnossącym silnikiem 1.5. W obu przypadkach można wybrać napęd na obie osie lub tylko na koła przednie. Ceny nie są jeszcze znane – auto ma się pojawić w salonach na początku lata.

Ferrari planuje zbudować specjalny silnik dla Australii

Tak mi się przynajmniej wydaje, bo silnik ten ma być umieszczony w aucie… do góry nogami wałem korbowym. Tak, tak – Ferrari chce zbudować rzędowy silnik 6-cylindrowy z dwiema sprężarkami mechanicznymi, a na dodatek to wszystko ma być zasilane wodorem. I nie, to nie jest news z 1 kwietnia.

Skąd informacja o tych planach? Z wniosków patentowych. Co więcej, wszędzie jako wynalazca wskazany jest Fabrizio Favaretto – pracownik marki od 24 lat, obecnie na stanowisku menedżera ds. innowacji w zakresie architektury pojazdów i układów napędowych.

ekspresówka

Jak zwrócono uwagę na Motor1.com, samochód w części założeń przypomina Corvettę E-Ray (tłokowy silnik umieszczony centralnie, silnik elektryczny przy przedniej osi), ale potem wszystko zaczyna się rozjeżdżać. Po co w ogóle to odwrócenie silnika do góry dnem? Przez chęć zastosowania bardzo wysokiego i agresywnego dyfuzora przy zachowanym krótkim rozstawie osi. Rzecz w tym, że w tym celu trzeba podnieść skrzynię biegów. Z jednej strony rozumiem, z drugiej – nie bardzo. Czyżby ten dyfuzor był w stanie przykryć swoimi zaletami wady wynikające z wyższego położenia środka ciężkości? Najwidoczniej – nie spodziewam się bowiem, by ktoś na takim stanowisku nie wziął tego zagadnienia pod uwagę.

Dokumenty nt. nowego źródła napędu opisują także kilka opcji napędzania sprężarek – od opcji czysto elektrycznej, przez turbosprężarkę zdolną odzyskiwać energię elektryczną do napędu jednego lub więcej kompresorów, aż do rozwiązania polegającego na pobieraniu napędu dla sprężarek bezpośrednio z dwusprzęgłowej skrzyni biegów.

Ogółem: mega dziwne, ale i mega ciekawe. Kibicuję temu projektowi i czekam na niego.

Volkswagen zasmucił/zdenerwował fanów marki w Stanach

Chodzi o żart z okazji Prima Aprilis. VW podrzucił do sieci zajawkę, że wprowadzi do sprzedaży nowy model w wersji Harlequin, czyli z każdym panelem nadwozia w innym kolorze. Potem się z tego wycofał, a w komentarzach zawrzało, bo jakoś tak się składa, że wiele osób zupełnie na serio chciałaby takie auto sobie kupić. Niestety nadal pozostaje im poszukiwanie Golfa III lub import Polo z Europy.

Golf Harlequin

Tak wyglądał standardowy Harlequin w jednej z czterech kombinacji – tu za kolor podstawowy służy Ginster Yellow.

Volvo zasmuciło/zdenerwowało fanów marki w Europie

Chodzi o żart… a nie, stop. To nie żart – Volvo zaprzestało produkcji samochodów z silnikami Diesla. Tak, tak – marka nadal kojarzona z bardzo trwałymi jednostkami wysokoprężnymi (choć to raczej domena jednostek 5-cylindrowych niż tych ostatnich z rodziny VEA) już nie będzie ich oferować. W zeszłym miesiącu z belgijskiej fabryki marki wyjechało ostatnie wysokoprężne Volvo V60, a teraz z taśmy w miejscowości Torslanda zjechało ostatnie w historii Volvo z dieslem – XC90. Nie trafi ono jednak do klienta, a do muzeum World of Volvo w Gotheborgu.

I to by było na tyle. Widzimy się za tydzień!

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to