Cześć, witajcie w naszym wirtualnym garażu, w którym będą toczyć się rozmowy. Garażowe rozmowy. W tym tygodniu pytamy Was o niedoceniane auta.

Samochody dzielą się na chwalone oraz te niezbyt poważane. I na te tak do bólu przezroczyste, że trudno o nich powiedzieć coś więcej.

Jeśli już jednak jesteśmy przy tych, które budzą jakieś emocje, to mamy tu jeszcze kwestię, czy to chwalenie lub ganienie ma jakieś podstawy czy może nieszczególnie. To oczywiście są kwestie w dużym stopniu subiektywne, no ale… po to są Garażowe rozmowy, żeby pogadać i porównać różne punkty widzenia.

Moim zdaniem jednym z niedocenianych aut jest ostatni Ford Thunderbird

garażowe rozmowy

Ten model był produkowany w latach 2002-2005, a więc gdy Thunderbird znikał z rynku, do salonów wjeżdżał właśnie Mustang S197 – może nieco toporny, ale bardzo lubiany.

Ford Thunderbird oczywiście miał swoje problemy, jak niewystarczająco wysoką jakość wykonania w odniesieniu do ceny czy taką sobie niezawodność i wysokie koszty obsługi serwisowej – ten ostatni problem wynikał z tego, że Thunderbird korzystał z silnika Jaguara.

Rzecz w tym, że niektórzy próbowali mu przypisywać też choćby zbyt mało sportowy charakter – w tym Doug DeMuro. Według mnie to nonsens – pierwszy Thunderbird też nie był żadnym potworem do użytku na torze wyścigowym, a ostatnia generacja miała naprawdę super-udany projekt nadwozia, dobrze nawiązujący do historii.

Innym przykładem jest według mnie Lexus SC430. Tu muszę zaznaczyć, że miałem do czynienia wyłącznie z egzemplarzem po liftingu (podobno takie są zauważalnie lepsze od przedliftów, ale nie wiem, ile w tym prawdy) i o ile stylistyka nadwozia to faktycznie dość trudny temat w przypadku tego auta, to nie bardzo potrafiłem wskazać inne wady, biorąc pod uwagę przeznaczenie auta. Może tylko tyle, że gaz trzeba było wdusić bardzo konkretnie, żeby samochód wyrwał do przodu, ale to chyba jednak bardziej cecha niż wada.

garażowe rozmowy

Do tej grupy zaliczyłbym też liczne Daewoo, choćby Matiza

Uspokójcie się proszę, bo już słyszę, jak z wściekłością uderzacie w klawiatury Waszych komputerów i ekrany smartfonów. Nie chodzi mi tu o sugerowanie, że taki Matiz to w zasadzie podobna klasa co Mercedes klasy E, ale po prostu uważam, że hejt na auta tej marki jest kompletnie od czapy. Nie zawsze, oczywiście, bo nie ma niczego złego w nielubieniu jakichś aut, tyle tylko, że wiele osób wieszających psy na Daewoo jednocześnie uważa, że równoletnie Fiaty z tych samych segmentów to było jakieś cudo.

Daewoo Matiz

Tommykaira m08, czyli Daewoo Matiz po tuningu w Japonii. Więcej o nim tutaj.

Taki Matiz był od Seicento bardziej praktyczny, bardziej dynamiczny, a także znacznie bezpieczniejszy. I nadal śmiesznie tani w eksploatacji. A jednak utarło się, że koreańskiej konstrukcji trzeba dos… no, dołożyć, i że taki Sej to znakomity pomysł na pierwsze auto dla jakiegoś młodzieńca. No żesz kurka wodna, przecież w Seicento bez przyzwyczajenia się nawet nie da się komfortowo wcisnąć pedału sprzęgła do końca bo przeszkadza w tym nadkole, a piąty bieg jest w takim miejscu, że należałoby go szukać w sąsiednim województwie. I to nie są moje obserwacje z jazdy jakimś wczesnym rocznikiem, tylko moja opinia po obejrzeniu sobie w salonie fabrycznie nowego Fiata 600 lata temu – wysiadłem z tego auta oburzony.

Teraz Wasza kolej. Tu nie musi chodzić o Wasze sympatie ani o chęć zakupu, ale tak po prostu: które auta są niedoceniane bądź niewystarczająco doceniane?

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to