Nie mogą lub nie chcą. Tak czy owak nowa Skoda Kodiaq RS ma ten sam silnik 2.0 TSI co VW Golf GTI, ale w przeciwieństwie do niego przewiezie w razie potrzeby – i jeśli za to dopłacisz – 7 osób.
O nowej Skodzie Kodiaq pisaliśmy niemal równo rok temu – wtedy swoją premierę miały zwykłe odmiany tego modelu. Teraz czeski producent pokazał usportowiony model o oznaczeniu RS.

Ciekawostka: Skoda sama nie wie, jak oznaczać te samochody. Np. na rynku brytyjskim wszyscy – i klienci, i sam importer – oznaczają te wersje jako vRS. U nas sprzedaje się je pod nazwą RS.
Podobnie jak w poprzedniku, do napędu zaprzęgnięto dwulitrowy silnik
O ile jednak Kodiaq I RS był dostępny początkowo wyłącznie z silnikiem wysokoprężnym (240-konnym 2.0 TDI), a później wyłącznie z benzynowym (245-konnym 2.0 TSI), to w przypadku nowej generacji wysoce wątpliwe jest, by pod maską znalazł się ropniak. W zamian mamy tu 265-konną odmianę dwulitrowego TSI – to dokładnie tyle samo, co w bazowym Golfie GTI. Nowa Skoda Kodiaq RS osiąga jednak – według wstępnych danych podawanych przez producenta – maksymalnie 400 Nm, czyli o 30 Nm więcej niż 265-konny Golf.

Nadal uważam, że moda na zastępowanie zwykłych znaczków napisami jest głupia.
Takie parametry mają pozwalać na sprint do 100 km/h w 6,4 s i osiąganie maksymalnie 232 km/h. Jeśli te dane zostaną przez Skodę ostatecznie potwierdzone – a nie widzę powodów, by miało być inaczej – to dynamika nowego auto będzie… cóż, na niemal dokładnie takim samym poziomie jak w poprzedniku, który na przyspieszenie do 100 km/h potrzebował 6,5 s i osiągał 235 km/h (w wersji z silnikiem benzynowym). Na osiągi Golfa (5,9 s i 250 km/h) oczywiście nie ma co liczyć, nawet na liście opcji nie znajdziecie możliwości naginania praw fizyki.
Winę za brak poprawy osiągów prawdopodobnie należy przypisywać m.in. zwiększeniu masy własnej – co prawda Skoda nie podała jeszcze masy nowego Kodiaqa RS, ale porównywalne wersje silnikowe obecne w obu generacjach (2.0 TDI, 2.0 TDI 4×4) ważą nieco więcej w nowym modelu – o kilkadziesiąt kg. Z drugiej strony, takie 50 kg nie ma raczej aż takiego znaczenia dla dodatkowych 20 KM i 30 Nm, ale czynników może być więcej – choćby oprogramowanie 7-biegowej skrzyni DSG, która ponownie będzie należeć do wyposażenia standardowego.
Jak na jedną z topowych wersji przystało, wyposażenie seryjne będzie bogate. Choć jest i haczyk
Będzie można liczyć m.in. na matrycowe reflektory LED, system audio firmowany przez Cantona, progresywny układ kierowniczy czy zawieszenie adaptacyjne DCC Plus. Do tego system bezkluczykowy oraz 20-calowe felgi. Wzorem słabszych wersji tego SUV-a, do wyboru będą dwie wersje wykończenia wnętrza – Lounge i nieco droższa Suite. Pierwsza z nich będzie mieć fotele z tapicerką zamszowo-skórzaną (oczywiście skóra w tym przypadku jest skórą syntetyczną), a druga – skórę perforowaną i syntetyczną, plus wentylowane fotele przednie.
Pewną ciekawostkę stanowi układ hamulcowy. Można by oczekiwać, że każdy Kodiaq RS będzie wyposażony we wzmocnione hamulce, ale informacja prasowa producenta wyraźnie wskazuje, że wyłącznie wersja 7-osobowa otrzyma dwutłoczkowe zaciski hamulców przedniej osi. Jeśli nie jest to jakiś błąd, to dynamiczniej jeżdżący kierowcy powinni rozważyć dopłatę do wariantu 7-miejscowego, nawet jeśli nikt nigdy z tych dodatkowych foteli nie skorzysta. Można się spodziewać, że koszt tej opcji wyniesie 5100 zł – tak jak w pozostałych wersjach nowego Kodiaqa – chyba, że będzie dodatkowy narzut właśnie ze względu na te hamulce.
Do wyboru będzie 8 kolorów nadwozia. 7 spośród tych lakierów będzie metalizowanych.
Niestety nowa Skoda Kodiaq RS będzie mieć system Dynamic Sound Boost
Podobnie zresztą jak poprzednik. Także i tu będzie to element wyposażenia standardowego, co oznacza, że nie uciekniecie przed generowanym przez głośniki sztucznym dźwiękiem silnika. No, chyba że w trybach jazdy Eco – gdzie prawdopodobnie nie będzie on odtwarzany – lub Individual, gdzie powinno dać się to ustawić. Można się spodziewać, że głośniki będą umieszczone blisko końcówek układu wydechowego, tak jak w poprzednim Kodiaqu RS. Jestem przeciwny takim rozwiązaniom z kilku powodów, a jednym z nich jest to, że bardzo rzadko są zrobione na tyle dobrze, by trudno było usłyszeć, że głośniki odgrywają w tym zakresie jakąś rolę. Użytkownicy starszych Skód z tym systemem wskazywali, że brzmi on jak połączenie Subaru z Audi RS 3, ale w wersji rodem z syntezatora.
Auto zacznie pojawiać się w salonach w okolicach kwietnia 2025 r.
Ceny nie są jeszcze znane. Z pewnością nie będą jednak (poza ewentualnymi upustami) niższe niż 230-240 tys. zł – nieco ponad 218 tys. zł kosztuje bowiem 204-konna Skoda Kodiaq 2.0 TSI 4×4 Sportline.




