Okrągły dziesiąty odcinek Ekspresówki nie ma co prawda dziesięciu łamiących wiadomości, ale nadrabia ich kalibrem. Oto coś się kończy, coś wraca do obiegu, bateriowozy wyjątkowo się nie zbłaźniły – wręcz przeciwnie – zaś rozmaici prezesi prześcigają się w prezentacji swoich świetnych pomysłów.
Mercedes AMG utrzyma V8 w gamie (hurra!), ale nie w nowym C63 (łeee)
Dobre wieści są takie, że Mercedes dla swoich modeli AMG opracował silnik w układzie V8, spełniający nową i bardziej rygorystyczną (a jakże) normę Euro 7. Jednostka korzysta z technologii mild-hybrid i miała trafić do debiutującej w 2026 r. wersji C63, ale jednak nie trafi. Producent właśnie zdementował te pogłoski i przypuszczenia, dyplomatycznie przy tym wstrzymując się od szerszego wyjaśnienia, co trafi pod maskę najmocniejszej klasy C. No cóż, pozostaje uśmiechnąć się do VUK Manufaktur.
Produkcja Forda Focusa zakończy się w listopadzie
Focus jest z nami od 1998 roku, kiedy pojawiła się pierwsza generacja i narobiła nieco stylistycznego szumu po nieco nudnych, ciosanych siekierką modelach z poprzedniej dekady. Wtedy okazało się również, że hatchback może się prowadzić może nie jak prawdziwy sportowy samochód, ale zadziwiająco przyzwoicie i nie wytrząsając przy tym witalnych organów z pasażerów. Ale mamy rok 2025 i będzie to ostatni rok dostępności Focusa, po tym jak w 2024 z oferty wyleciała Fiesta, a rok wcześniej Mondeo.
Sprzedaż Forda w Europie (wliczając EFTA i Wielką Brytanię) spadła o 17 proc. do 426 307 samochodów w 2024 r., pierwszym pełnym roku bez Fiesty. Udział w rynku firmy spadł z 4 do zaledwie 3,3 proc., za Kią i Hyundaiem, przy czym każda koreańska marka zdobyła 4,1 proc. Ford ma trudny początek roku, a statystyki sprzedaży opublikowane przez Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA) pokazują spadek o 3,9 proc. w porównaniu ze styczniem 2024 r. i udział w rynku wynoszący zaledwie 3 proc. W tej sytuacji mniej dziwią nerwowe ruchy firmy i nieco nieskładne plany hipergalaktycznego megaprezesa, by uczynić z Forda „Porsche off-roadu”, a paletę ograniczyć do modeli Bronco, Raptor czy Mustang. Tja.
Elektryczny Taycan Turbo GT okazuje się szybszy na torze niż spalinowe 911 Turbo S
Prawdziwy smaczek dla miłośników bateriowozów oraz czytelny dowód na to, że dzięki pewnym właściwościom napędu elektrycznego w określonych zastosowaniach sprawdzi się on lepiej niż spalinowy. Oto na torze Interlagos w Brazylii, znanym m.in. z wyścigów Formuły 1, kierowca fabryczny Porsche, Felipe Nasr, uzyskał czas 1:42.1 w Taycan Turbo GT, co jest rekordem dla seryjnego samochodu elektrycznego. Spalinowe Porsche 911 Turbo S uzyskało na tym samym torze czas 1:43.087 – Taycan wykręcił więc niewiele krótszy czas, ale już można się jarać. Przepraszam, to nie najlepiej zabrzmiało w kontekście samochodów elektrycznych – powiedzmy więc, że ekscytować.
Audi R8 powróci (hurra!) z silnikiem Lamborghini (hurra!!!) jako hybryda plug-in (łeee)
Nowy model R8 ma wstępnie zadebiutować pod koniec 2027 roku. Jak wynika z informacji magazynu Autocar, prace badawczo-rozwojowe nad rywalem Mercedesa-AMG GT i Porsche 911 osiągnęły już bardzo zaawansowany etap. Samochód będzie bliźniakiem Lamborghini Temerario, co nie jest bynajmniej pierwszym przypadkiem tak bliskiej współpracy – w 2006 objęło modele Audi R8 oraz Lamborghini Gallardo, a w 2015 drugą generację R8 oraz Huracana. Od 2007 do 2023 roku, na całym świecie sprzedano łącznie 44 418 egzemplarzy R8.
Jaguar nie ma nic przeciwko utracie obecnych klientów
Z szacunku do Czytelników nie pokażemy tu najnowszej abominacji nobliwej brytyjskiej marki, którą reklamowano niedawno za pomocą generycznej kampanii, mogącej dotyczyć czegokolwiek – ubrań, samochodów, telefonów czy wegańskich jogurtów. Producent samochodów szacuje, że 85 proc. obecnych nabywców nie zamówi nowego elektrycznego Jaguara. Kto ma to kupować? W zeszłym roku Rawdon Glover, szef firmy powiedział, że zamożni nabywcy z wyższej półki „kupują samochody ze względu na ich design i wnętrze. Układ napędowy jest około 13. na liście”. Z tego też powodu Jaguar wyklucza umieszczenie silnika spalinowego pod maską. Nie pierwszy to ani ostatni raz, gdy złotousty prezes czy inny dyrektor wygłasza tonem kaznodziei coś, co uważa w swej bezbrzeżnej mądrości za prawdy objawione. Historia najnowsza dostarcza tymczasem aż nadto przykładów, świadczących o czymś zgoła przeciwnym. [ szyderczy rechot po tavaresowemu ]
VW przywraca fizyczne przyciski po przyznaniu, że ekrany dotykowe okazały się katastrofą

Wnętrze konceptu ID. Every1.
Modele VW nowych generacji będą wyposażone w fizyczne przyciski do pięciu najważniejszych funkcji: głośności, ogrzewania foteli, sterowania wentylatorem i świateł awaryjnych — tuż pod ekranem informacyjno-rozrywkowym. Koniec z niekończącym się przewijaniem menu, aby włączyć ogrzewanie. Szef ds. projektowania firmy, Andreas Mindt wyraźnie zaznaczył, że ta zmiana będzie dotyczyć „każdego samochodu, który od teraz będziemy produkować. Zrozumieliśmy to”. Pan Mindt przyznał, że strategia jego poprzednika nie była właściwa: „Nigdy więcej nie popełnimy tego błędu. Na kierownicy będziemy mieć fizyczne przyciski. Nie będzie już zgadywania. Jest sprzężenie zwrotne, jest prawdziwe i ludzie to uwielbiają. Szczerze mówiąc, to samochód. To nie telefon: to samochód”. Co tam pisaliśmy w poprzednim akapicie?
Volvo mówi, że SUV to nowe kombi i porzuca te drugie
W redakcji nie brakuje entuzjastów cegłowozów marki Volvo (najlepiej starszych od tego powyżej), zatem znacząco wzrosło spożycie bigosu (jak powszechnie wiadomo najlepszego na uspokojenie) po ogłoszeniu przez firmę najnowszego postanowienia. Dyrektor generalny Jim Rowan wyjaśnia, że SUV-y oferują większy potencjał sprzedaży, więc prawdopodobnie dlatego w tym roku zaprezentowanych będzie pięć nowych modeli i najwyraźniej żaden z nich nie będzie typowym kombi.
Co ciekawe, oświadczenie to pojawiło się po tym, jak Robert Deane, dyrektor handlowy Volvo UK, powiedział, że zaprzestanie produkcji modeli V60 i V90 w 2023 r. było błędem. „Kiedy mówisz klientowi detalicznemu, że kombi nie są oferowane, odchodzą i kupują je od kogoś innego” — powiedział Deane. I ma rację, ponieważ przykładowo BMW i Audi oferują obecnie kombi, i nie wygląda na to, by miano z nich rezygnować.
Największy producent opon na świecie przechodzi na materiały z recyklingu
Zgadujcie w ciemno, o jakiego producenta chodzi – Dunlop, Michelin, Continental? Nic z tego, też się nabrałem, a okazuje się, że to Lego. Rocznie wypuszcza ponad 300 milionów opon, co czyni tę firmę niekwestionowanym liderem stawki. Ponad 30 procent nowych opon jest wykonywanych z przerobionych sieci rybackich, lin morskich i zużytego oleju silnikowego. Lego planuje zastosować nowe opony mieszane w aż 120 zestawach do końca 2025 roku.
Opony nie są pierwszymi elementami Lego, w których wykorzystano materiały odnawialne. Firma wykorzystuje biopolietylen (bio-PE), plastik wytwarzany z trzciny cukrowej, w ponad 200 elementach, a wszystkie przezroczyste elementy (np. szyby przednie) są wykonane w 20 procentach z przetworzonego sztucznego marmuru (arMABS).
I tym naprawdę ekologicznym akcentem kończymy ten odcinek. Ponieważ na kombi od Volvo ani Focusa nie ma co liczyć, pozostaje czekać na nowe R8 i do kompletu wziąć Forda Raptora, w sam raz do ciągania na tor lawety z owym R8.
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!




