Liczba 25 symbolizuje pełnię, dojrzałość i gotowość do zmian. W tym odcinku będzie pełno optymistycznych wieści, ten i ów dojrzał do wycofania się z głupich decyzji, za to bateriowozy bez zmian – błaźnią się jak zwykle. Zapraszamy!
Mieszkańcy hiszpańskiej Avili doprowadzili do zlikwidowania SCT w swoim mieście
Mieszkańcy nieco ponad 50-tysięcznej Avili zaskarżyli do trybunału sprawiedliwości wspólnoty autonomicznej Kastylii i Leon decyzję o utworzeniu strefy czystego transportu w ich mieście. Trybunał sprawę rozpatrzył i nakazał likwidację SCT, a przy okazji takie samo orzeczenie wydał wobec miasta Segovia. W uzasadnieniu wskazano, że przy wprowadzaniu SCT nie wzięto pod uwagę skutków ekonomicznych, zaś wpływ na poziom zanieczyszczeń powietrza w historycznym centrum Avili pozostał bez zmian. Hiszpania nie jest odosobniona w usuwaniu podatku od biedy, bowiem we Francji nie dalej jak tydzień temu przegłosowano ustawę, likwidującą Strefy Niskiej Emisji. Mimo dobrze rozwiniętej globalizacji pewne trendy docierają do Polski z opóźnieniem, ale ten akurat warto by przyspieszyć.
Tesla upycha niesprzedane pojazdy na parkingu centrum handlowego (znowu)
Po Detroit przyszedł czas na Westchester w stanie Missouri – mowa o setkach Tesli upchniętych na dawno zamkniętym parkingu starego centrum handlowego Chesterfield Mall. W przeciwieństwie do sprawy z Detroit, tym razem producent bateriowozów zadbał o minimum przyzwoitości i dzierżawi tymczasowy parking na 16 miesięcy ze względu na ograniczenia powierzchni magazynowej pobliskiego salonu. Najwcześniejsze dowody na składowanie niesprzedanych Tesli w tym miejscu pochodzą z Google Street View i czerwca 2023 r., sprawa nie jest więc świeżynką. Spadek dochodu Tesli w pierwszym kwartale sięgnął 71 proc., zaś sprzedaż w samym kwietniu skurczyła się o 16 proc. Co ciekawe popyt na samochody elektryczne w ogóle na rynku USA spadł o 4,4 proc., więc inni jakoś tam sobie radzą, choć też bez szału. Tesla upychająca niesprzedane egzemplarze gdzieś po nieczynnych centrach handlowych to niestety dla nich nie jest „radzenie sobie”.
Ferrari opóźniło premierę swojego drugiego elektryka i obwinia o to nawyki bogatych klientów
Opóźnienie sięga dwóch lat i zamiast w 2026 r., nowy wspaniały elektryk Ferrari ma zadebiutować w 2028 r. Powodem są dekadenckie nawyki rozbestwionej bogatej klienteli, sprowadzające się do swobodnego dysponowania swoim czasem i pojazdem, którym można się dowolnie przemieszczać zamiast bawić z musu w połączenie logistyka-planisty i nawigatora z epoki wielkich odkryć geograficznych. Ot taka to burżuazyjna zachcianka, doprawdy przejaw całkowitej degeneracji i aż wstyd o takiej perwersji pisać.
Słaby i niepewny popyt na luksusowe bateriowozy, które co prawda ze względu na konstrukcję i masę prowadzą się gorzej, ale za to są droższe i mniej funkcjonalne jako samochody, oprócz opisywanej tu sytuacji w Ferrari, spowodował też porzucenie przez Maserati rozwoju elektrycznego MC20, opóźnioną o rok premierę elektrycznego Lamborghini, a szef Astona Martina skomentował to lekceważącym prychnięciem. Fajna ta elektromobilność, nie pozwala zarobić nawet jeśli kasować za wózek sześciocyfrową sumę w twardej walucie.
Audi zadeklarowało pozostanie przy napędzie spalinowym przez najbliższe 10 lat
Mamy oto trzecią rocznicę buńczucznej zapowiedzi Audi, że oto w 2025 r. na rynek wypuści ostatnie modele spalinowe, a potem już tylko elektryczność w każdym domu i zagrodzie. Tymczasem złotousty prezes Gernot Döllner powiedział, że Audi prawdopodobnie będzie kontynuować produkcję samochodów z napędem spalinowym do około 2035 r., a być może nawet dłużej, przez co najmniej „kolejne siedem, osiem, może 10 lat”. Nie wykluczył przedłużenia produkcji poza połowę następnej dekady, choć podkreślił, że będzie to zależało od popytu i oczekiwań klientów. Z bezlitosną matematyką i jej cyfrowym dzieckiem Excelem jeszcze żadne dalekosiężne śmiałe plany nie wygrały.
BMW opracowało zamiennik włókna węglowego – włókno lniane
BMW ogłosiło w tym tygodniu, że jego włókno lniane (nie jest to oficjalna nazwa) zostało „potwierdzone pod kątem dojrzałości seryjnej”, co oznacza, że jest gotowe do masowej produkcji. Widoczne elementy wykończeniowe modeli M, które w przeszłości były wykonane z włókna węglowego, zaczną być zastępowane tym podobnie wyglądającym materiałem roślinnym. Marka w oficjalnym komunikacie podała też, że „testy materiałów wykazały doskonałą przydatność włókien, szczególnie w przypadku widocznych elementów zewnętrznych i wewnętrznych”. To całkiem sensowne – zbudować sportowego sedana o masie Jowisza z plejadą księżyców, a potem kombinować z jakimiś lekkimi materiałami, żeby chociaż ciut tejże masy urwać.
Lexus IS 500 w wersji Punkt Kulminacyjny

W japońskim samochodzie można tu oczekiwać jakiejś animacji z kotkami albo misiami, nawet jeśli to pięciolitrowe V8.
Po angielsku nazwa brzmi nieco bardziej akceptowalnie społecznie – „Lexus IS500 Climax Edition”. Zresztą furda nazwa, pod maską jest bowiem pięciolitrowy silnik 2UR-GSE w układzie V8, legitymujący się mocą 472 KM. Do tego sześciotłoczkowe zaciski Brembo oraz tarcze hamulcowe wielkości średniej pizzy. We wnętrzu zadbano o wyróżniające tę wersję kolorystyczne smaczki i detale. Zaś kwestia nazwy wygląda jak efekt wycieczki japońskiej delegacji do Europy w poszukiwaniu inspiracji i podjęcie wiążącej decyzji pod destrukcyjnym wpływem dużej ilości sake. IS Climax Edition pod względem specyfikacji wyposażenia jest podobny do amerykańskiego Ultimate Edition, ale ze względu na przeznaczenie rynkowe, sprzedawany jest z kierownicą po prawej.
Zrewitalizowany tor wyścigowy w Biłgoraju będzie otwarty od piątku 27.06
30 milionów złotych zainwestowano w rewitalizację toru wyścigowego w Biłgoraju na Lubelszczyźnie, gdzie pierwsze kroki stawiał m.in. Robert Kubica. W ramach rewitalizacji powstał wielofunkcyjny obiekt wyścigowy przystosowany do zawodów z licencją A, który uzyskał cztery homologacje Polskiego Związku Motorowego. Na długości 1201 m będzie można poszaleć gokartem, motocyklem albo samochodem, a zaplecze obiektu jest nowoczesne i funkcjonalne, umożliwiając przyszłą organizację wielu niebanalnych imprez. Tor jest obecnie najnowocześniejszym tego typu obiektem w Polsce, a miasto już planuje jego dalszą rozbudowę. W kolejnym etapie miałby pojawić się jeszcze tor rallycrossowy, ośrodek doskonalenia techniki jazdy z płytą poślizgową oraz hotel i SPA. To ostatnie pewnie sprytnie wymyślono dla tych wszystkich nieszczęsnych żon, narzeczonych i partnerek, którym obiecano niezapomniany weekend pełen wrażeń, a skończyło się na wdychaniu spalin i oparów przegrzanych opon oraz pyłu z klocków hamulcowych. W takich warunkach nie można imponować suknią i figurą, zupełnie jak na uczcie opisywanej malowniczo przez Sigismunda Dijkstrę.
I chociaż do Biłgoraja mam spory kawałek, to w piątek pojawi się konkretny powód, by tam jechać. Może być nawet jakimś ociężałym BMW z włóknami lub bez, może być Lexusem nazwanym jak sobie stryjenka życzy, i tak nie będę o tym pamiętał latając bokami po świeżo pomalowanych winklach.
Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy – dzięki!




