Pierwsza generacja Nissana Juke to auto, które można kochać lub go nienawidzić za sprawą wyjątkowo… oryginalnego rysunku nadwozia. Obecnie dostępna w salonach druga generacja jest znacznie bardziej zjadliwa, więc co postanowili Japończycy? Ano postanowili, że Nissan Juke numer 3 znowu będzie powodować opad szczęki – niekoniecznie z zachwytu.

Pamiętam, że wpadłem kiedyś do salonu Nissana, gdy w ofercie był pierwszy Juke oraz równie nietypowy, choć zupełnie inny model Cube. Juke mi się nie spodobał – dziwne nadwozie, ciasne wnętrze, bardzo przeciętne materiały.

Nissan Juke

Cube natomiast to była zupełnie inna jakość. Przestrzeń i jakość wyróżniały się tu na tle Juke’a, a na dodatek były też dodatkowe smaczki – jak choćby szklany dach, który można było zasłonić przy pomocy płachty… papieru ryżowego, by tylko rozproszyć i odrobinę przytłumić światło. Wiedziałem, że Cube jest autem na tyle oryginalnym, że na pewno nie każdemu się spodoba, ale gdzieś mi się wtedy obiło o uszy, że Nissan miałby pozostawić w sprzedaży to, co będzie się lepiej sprzedawać. Z zadowoleniem stwierdziłem, że w sprzedaży z pewnością pozostanie Cube – choćby przez te walory praktyczne.

Nissan Cube

Stało się inaczej

Nissan Juke stał się rynkowym hitem. Ten dziwoląg zaczął pojawiać się dosłownie wszędzie, a ja nie wiedziałem, czy bardziej mnie dziwi uwielbienie klientów do tego nadwozia, czy brak uwag co do ciasnoty wnętrza. Cube niewiele później z polskiego rynku zniknął, a niedługo później także z Europy.

Pierwszy Juke od strony technicznej nie jest złym autem, ale i tak czekałem na prezentację drugiej generacji. No i cóż mogę rzec: choć Juke II bazuje na tym samym pomyśle, to po prostu wygląda lepiej, znacznie lepiej, a przy tym nadal oryginalnie. Dzięki temu jakoś przestałem się głębiej nad tym autem zastanawiać – ot, żyliśmy sobie nie niepokojąc się wzajemnie.

Ale oto nadszedł rok 2026 i pokazano nowość…

Nadwozie wygląda tak, jakby Nissan przespał moment na zaprojektowanie Juke’a III i musiał improwizować

Wiecie, coś na zasadzie szukania pomysłów po całym biurze, aż w końcu w koszu na papier znaleziono pogniecioną kartkę papieru. A że lepsze shitake niż nic, to skorzystano z tego i w efekcie mamy równie pognieciony samochód.

nowy Nissan Juke

Pojazd korzysta z platformy znanej już jako CMF-EV bądź AmpR Medium – czyli tej samej, na której bazują takie modele jak Alpine A390, Renault Megane E-Tech czy Nissan Ariya. Jeśli więc podejrzewacie, że nowy Nissan Juke będzie dostępny wyłącznie z napędem elektrycznym, to macie rację. Nie są jeszcze znane szczegółowe dane techniczne (podobnie jak wygląd wnętrza), ale można podejrzewać, że do wyboru będą auta z akumulatorami trakcyjnymi o pojemności 52 bądź 75 kWh. Pojemniejsza bateria powinna wystarczyć na przejechanie zauważalnie ponad 500 km na jednym ładowaniu (według WLTP) – Nissan Leaf w wersji 75 kWh przekracza nawet 600 km, ale Juke raczej nie będzie tak aerodynamiczny. Moc? Zapewne 174 (w wersji 52 kWh) bądź 214 KM (75 kWh).

nowy Nissan Juke

To gdzie to pocieszenie?

Ano tu, że obecna generacja tego auta – dostępna z napędem hybrydowym – donikąd się nie wybiera, przynajmniej na razie. Mniejsza już zatem o wygląd (który i tak w dwójce jest znacznie, znacznie lepszy), ale przez jakiś czas chętni na niewielkiego Nissana nie będą skazani na napęd elektryczny. Gorzej, że Juke II zapewne przejdzie kolejny lifting – i zostanie w jakimś stopniu upodobniony do Juke’a III.

nowy Nissan Juke

Produkcja nowego Nissana Juke ma ruszyć wiosną 2027 roku

Auto będzie produkowane w tej samej fabryce co model Leaf, czyli w Sunderland w Wielkiej Brytanii. Co oczywiste, na tym etapie ceny nie są jeszcze znane. Jedyne co jest pewne to to, że będą plasować się pomiędzy obecnie oferowaną generacją Juke’a (od 108 900 zł za auto z produkcji bieżącej; hybryda od 132 100 zł) a Ariyą (od 194 900 zł). Inne auta na tej platformie – wspomniane Renault Megane i Alpine A290 – oferowane są za, odpowiednio, 179 900 zł w górę oraz… ahahahah, od 298 900 zł. Ta ostatnia wartość jest tak cudownie kosmiczna, że nawet samo Alpine nie podaje jej ot tak na swojej stronie internetowej – trzeba przesunąć suwak „Pokaż cenę katalogową”, a potem można już spokojnie łapać się za głowę. Na szczęście takie kwoty w przypadku Nissana nam nie grożą.

Ale żeby jakoś mnie to zachęcało do kupna nowego Juke’a to bym mimo wszystko nie powiedział.

Spodobał Ci się ten tekst? Rozważ postawienie nam wirtualnej kawy - dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to